poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 21

muzyka: klik


Jeśli szczęśliwe zakończenia kiedykolwiek znalazłyby swoje istnienie, korzystałabym właśnie z przepięknej pogody opanowującej Sydney, spędzając czas ze swoim ukochanym księciem.
Ale moje życie to niestety nie bajka, a szczęśliwe zakończenia nie istnieją, nie tutaj.
Minął tydzień. Pełne siedem dni, odkąd dowiedziałam się, że Ashton żyje. Co robiłam w tym czasie? Jak toczyły się moje losy? Oto odpowiedź. Moje życie lub ja zatrzymaliśmy się, pogrążając w ciszy, która zastąpiła rozmowy oraz czynności życiowe. Milczenie stało się moją nową przyjaciółką, która nie chciała mnie opuścić nawet na krok. Powinnam być szczęśliwa, że posiadam tak lojalnych przyjaciół czy może nie?
Siedziałam na podłodze, każdego dnia w tym samym miejscu. Uznałam to za rytuał. Gdyby nie fakt, że jakoś udało mi się stawać na nogi, aby znaleźć w prawie pustej lodówce cokolwiek do jedzenia, pewnie już leżałabym na ziemi martwa.
Na mojej skórze po trzech dniach przestały pojawiać się dreszcze z powodu zimnej terakoty. Mój organizm przyzwyczaił się do temperatury panującej w mieszkaniu. Nie przeszkadzał mi smród zmieszany z unoszącym się w domu powietrzem. Nie obchodziło mnie, skąd dochodził. Jakbym nie miała lepszych zmartwień; niestety miałam.
Przeziębiłam się, jeżeli chodzi o minusy całej tej mojej terapii szokowej, czy jak w ogóle mogłam nazwać siedzenie w jednym miejscu i wgapianie się w ścianę naprzeciwko. Ślęczałam na dnie, próbując odnaleźć siebie, a także powody, dla których powinnam wyjść z tego bagna. Wyobrażałam sobie, jak stoję na Time Square w Nowym Jorku. Ktoś biegnie do autobusu, ktoś pędzi do pracy, a ktoś inny po prostu przechodzi nie zwracając na mnie uwagi. Ludzie mnie mijają, skupiając się na sobie, bo u nich czas biegnie, natomiast mój zegarek w pewnym momencie zatrzymał się, jakby jego bateria wysiadła. A więc stałam, a oni szli zachowując się, jakbym była niewidzialna.
Kalendarz wskazywał środę, chociaż był czwartek kolejnego tygodnia. Właśnie w czwartek coś się zmieniło. Wstałam, a potem zebrałam resztki jedzenia z podłogi. Przeszłam chwiejnym krokiem do kuchni, odnalazłam śmietnik, gdzie zostawiłam jedzenie. Zaczęłam sprzątać. Sama do końca nie wiedziałam dlaczego to robię, ale potrzebowałam zmiany. Świat nadal był mi obojętny, wciąż milczałam i nie chciałam nikogo widzieć. Telefony urywały się. Znajomi z pracy, ciotka, Cassie, nieznane numery, a także zastrzeżone, których było najwięcej. Zgadywałam, że Ashton szukał kontaktu. W desperacji ukrył swój numer licząc, że tym razem odbiorę i zgodzę się na rozmowę.
Nie odpowiedziałam na żadną wiadomość. Zgrywałam osobę niedostępną; taką, która nie istnieje. Nikt mnie nie widział, a jedynie o mnie słyszał. Zabawne, jak szybko zmieniłam się z osoby rzeczywistej na fikcyjną w teorii.
Przez kilka dni zastanawiałam się, czego wszyscy ode mnie oczekują? Nie potrafiłam przyjąć Ashtona z otwartymi ramionami. To tak, jakby wbił mi nóż w plecy mówiąc „przepraszam, nie chciałem”, a ja odpowiedziałabym wtedy „nie szkodzi, nic się nie stało” albo jakbym dała mu drugą kulę do postrzelenia mnie, ponieważ za pierwszym razem chybił. Widząc jak umiera, przez moją głowę przeplatała się masa myśli. Byłam zagubiona, zrozpaczona i martwa psychicznie. Próbowałam się odbudować, odnaleźć, a gdy rozpoczęłam wspinaczkę on wrócił i zepchnął mnie ponownie na dno.
A ja nie umiałam się odbić, bo nie dane mi było uciec. Zamknięto mnie w tym świecie, niczym w pokoju bez drzwi czy okien. Wspomnienia mnie atakowały, Ashton wydzwaniał wraz z przyjaciółmi, a temat nie cichł.
Ale taki właśnie był Ashton. Pojawiał się, po czym znikał zostawiając tylko wydarzenia tkwiące w pamięci. Nieprzewidywalny, niemądry, pochopny i cwany. Nie pasował do mnie, a ja nie pasowałam do niego. Dlatego nasze drogi nie splotą się w żadnym wypadku.    
Czasami pocieszałam się myśląc o całym swoim życiu, jak o śnie z którego nie potrafiłam się wybudzić. To niosło ze sobą ulgę – krótką, ale potrzebną. Brakowało mi sił, aby w duchu krzyczeć; wydzierać się mając nadzieję, że usłyszy mnie świat.
Aż pewnego dnia przestałam szukać rozwiązań. Usiadłam na kanapie, podkuliłam nogi, a głowę oparłam na kolanach. Spoglądałam w ekran wyłączonego telewizora. Zaczęłam nucić. Wydałam z siebie na nowo dźwięki, które spowiły w pewnym stopniu otaczający mnie mrok. Nuciłam kołysankę. Piękną, spokojną, przynoszącą uśmiech na ustach. Tą samą, którą śpiewała mi mama, kiedy miewałam koszmary lub nie mogłam spać. Postanowiłam wrócić do tych wspomnień, bo one dodawały mi sił. Pomimo braku matki obok siebie, czułam jej bliskość i to, jak na mnie patrzy. Dzięki niej nie upadałam, chociaż ochota na poddanie się przychodziła często.
Znajdowałam się w potrzasku. Potrzebowałam siły – czegoś, co odbiłoby mnie od dna. Musiałam wziąć się za siebie, zanim byłoby za późno. Na tej półkuli wciąż istnieli ludzie, którym na mnie zależało. Ciotka na pewno nie chciałaby widzieć mnie w takim stanie, a ja nie zamierzałam umierać na jej oczach, ani duchowo, ani cieleśnie.

~*~

Dzwonek do drzwi rozbrzmiał w mieszkaniu. Opierając dłonie na blacie kuchennym przy którym siedziałam, wstałam, a później skierowałam się powoli do przedpokoju. Uchyliłam drzwi, ale widząc rękę pokrytą tatuażami natychmiast popchnęłam je do przodu, aby znowu się zamknęły. Nie miałam szans z Ashtonem, który zdeterminowany odepchnął kawał drewna i wparował do pomieszczenia, jakby do swojego własnego lokum ogłaszając, że musimy porozmawiać. Prychnęłam, przytrzymując drzwi. Wskazałam palcem na wyjście, dając mu do zrozumienia, że nie jestem w nastroju, aby dyskutować z nim na jakikolwiek temat. Ale on  jak zwykle był nieugięty. Chwytając mnie za łokieć, przeciągnął mnie przez korytarz do salonu. Nie siliłam się na protest doskonale wiedząc, że na nic to się nie zda. Usiadłam więc na kanapie, czując niejaką ulgę, kiedy uścisk jego dłoni rozluźnił się.
- Nie odzywałaś się przez siedem dni, nie zjawiałaś się w pracy, Caitlin, zwariowałaś?! - wydarł się, stojąc nade mną.
Rozsiadłam się na kanapie, spoglądając na blondyna spode łba.
- Szczerze mówiąc, chyba tak i chętnie skorzystam z leczenia - odparowałam - Skoro już dostałeś swoją odpowiedź, wynocha - warknęłam.
- Posłuchaj mnie – poprosił błagalnym głosem. Podszedł do mnie i już siadał, ale wstałam i odsunęłam się.
- Nie, to ty mnie posłuchaj Ashton - powiedziałam oschle - Masz dwie minuty, żeby zejść mi z oczu albo dzwonię na policję i opowiem im o twoich najściach, zarówno dzisiejszym jak i pozostałych.
- Myślisz, że wcześniej cię nachodziłem? – spytał unosząc brwi.
- A kto inny? Nie ma świąt, żeby Mikołaj to robił – ironizowałam.
- Widzieliśmy się tylko raz, po imprezie w barze - oznajmił.
- A więc po to wróciłeś, żeby sprawdzić kto zajmuje twoje miejsce i robi sobie ze mnie żarty? – zaśmiałam się, patrząc na niego z politowaniem.
- Caitlin, nie żartowałem sobie z ciebie!
- Mam dość twojego widoku, wyjdź.
- Hej! – zawołał – Nie rozumiesz, że się martwię? To, że nie widzisz mojego przerażenia i zdenerwowania wcale nie oznacza, że go nie ma!
Pokręciłam głową, rezygnując z dalszej konwersacji. Machnęłam ręką, a potem skręciłam w stronę kuchni w celu zrobienia herbaty i odnalezienia tabletek uspokajających, gdyż czułam jak w moim ciele zaczyna robić się gorąco.
- Wysłuchaj tego, co mam ci do powiedzenia! - krzyknął - Musisz być taką cholerną ignorantką?!
- Co takiego?! - pisnęłam oburzona.
Odwróciłam się na pięcie, piorunując Irwina wzrokiem. To niewiarygodne, że nachodził mnie, niszcząc moje zdrowie, a dodatkowo mnie krytykował. Sam sprawił, że nie chcę na niego patrzeć.
- Zrobiłem to dla ciebie! – krzyknął, powstrzymując mnie przed monologiem – Chciałem, żebyś była bezpieczna niezależnie, jaką niosło to za sobą cenę. Fakt, nie wybrałem najlepszego pomysłu, ale mam wielu wrogów, którzy chcieliby skrzywdzić bliskie mi osoby – odparł – Każdy myśli, że nie żyję więc mój temat cichnie.
Ashton westchnął po skończonej przemowie, przyglądając się mi oraz mojej reakcji. Wyczekiwał odpowiedzi, ale odebrało mi mowę. Patrzył na mnie ze smutkiem, a to nie pozwalało mi na racjonalne myślenie. Znowu mieszał w mojej głowie. Nie byłam pewna, czy kłamie. Nie potrafiłam go rozgryźć, wyczytać z jego twarzy odpowiedzi. Grał albo był szczery. Ale ja mogłam tylko polemizować i strzelać tak, jak w totolotku. Ta liczba lub tamta, wygrana lub przegrana, szczęście lub cierpienie.
- Jesteś nienormalny – wypuściłam ze swoich ust słowa wraz z powietrzem.
- Nie – odpowiedział pewnie – Może trochę… ale po prostu bałem się, że cię stracę… - wymamrotał, nie spuszczając ze mnie wzroku.
Bałem się, że cię stracę.. Bałem się, że cię stracę… Bałem się…
Zacisnęłam usta, tłumiąc w sobie krzyk. Pieprzony manipulant. Jedyne co miał w zanadrzu, to zabawa moimi uczuciami. Dobierał odpowiednie słowa, które powodowały, że moje serce miękło. Powtarzał, że zależy mu na mnie, przynoszę mu szczęście i dobro, jestem jego cholernym aniołem stróżem. Wchłaniałam każdą obietnicę i komplement, jak ta idiotka. I nawet tym razem, gdy tak bardzo mnie zranił, moje serce po jego wyznaniu zabiło szybciej, bo chciało uwierzyć.
Podeszłam do blondyna. Dzieliło nas kilka centymetrów. Powstrzymywałam pragnienie złożenia pocałunku na jego ustach. Walczyłam z bólem, a także ze wschodzącym szczęściem z powodu jego obecności. Chciałam dotknąć jego skóry, spleść nasze dłonie i uśmiechnąć się na jego widok. Patrząc w jego oczy widziałam nas. Całujących się na masce Mustanga; śpiących w paskudnym motelu po pościgu. Ale wtedy zobaczyłam również drugie zwierciadło. Moment, w którym Ashton nakrył mnie w pokoju rodziców; grożenie Danowi bronią; postrzelenie George’a.
Przybliżyłam swoją twarz wciąż obserwując chłopaka. Był gotów wziąć mnie w swoje ramiona. Jego ręce drżały. Klatka piersiowa unosiła się i opadała. Pragnął mnie tak samo, jak ja jego. Błysk w oku, który widziałam ostatni raz pół roku temu znowu się ujawnił. Oboje byliśmy na głodzie. On stał się moim narkotykiem, a ja jego. Ale nasze potrzeby znacznie się różniły.
Stanęłam na palcach. Zbliżyłam swoje usta do ucha Ashtona, przełykając nerwowo ślinę. Do moich oczu napływały łzy. Już miałam to powiedzieć. Wyznać, że tęskniłam; że życie bez niego nie miało sensu; że umierałam w środku. Ale nie potrafiłam. Już nie widziałam ratunku. Dla niego, dla mnie, dla nas.
- Straciłeś – szepnęłam wyraźnie, zamykając oczy.
Kolejne słowo, które uderzyło w Ashtona. Patrzyłam jak wyraz twarzy chłopaka gwałtownie ulega zmianie. Zacisnął usta, zaczerwienił się i zamilkł. Nie takiej odpowiedzi spodziewał się po tak słabej i małej osóbce za jaką mnie uważał. Zapewne nie sądził, że uda mi się sprzeciwić jego urokowi.
Nie głowiłam się nad tym, co mógł czuć. Być może posmutniał lub ogarnęła go złość. A może nie przejął się moją odpowiedzią? Chociaż nawet sobie zadałam cios. Wymierzyłam nam obojgu policzek. Przekreśliłam nasze szanse. Aczkolwiek postąpiłam słusznie. Po raz kolejny dałabym się omotać, a finał byłby taki sam. Komplet dobrych słów, pewien czas wspólnych przeżyć, a później rozłąka. I tak w kółko.
Nagle duża dłoń zacisnęła się na moim nadgarstku. Ashton zatrzymał mnie i obrócił twarzą do siebie. Powaga na jego twarzy i skupienie w jego oczach przerażało mnie od stóp do głów. Wszystkie jego mięśnie były spięte. Wypuszczał nerwowo powietrze, próbując się uspokoić. Dał mi do zrozumienia, że wkurzyłam go i to bardzo. Niespodziewanie kąciki jego ust drgnęły, unosząc się. Na twarzy wciąż widniał grymas, ale teraz przypominał lekko rozbawionego. Wrócił do formy, zaczął zachowywać się jak typowy Ashton. Właśnie dlatego miałam ochotę dać mu najzwyczajniej w pysk, co nie stanowiło nowości. Na każdym naszym spotkaniu moja dłoń zaciskała się w gotowości do uderzenia.
- Powtórz to – powiedział opanowanym tonem – Ale patrząc mi prosto w oczy – dodał – Powiedz, że nic do mnie nie czułaś, nie czujesz i nigdy nie będziesz czuć, a odejdę. Powiedz mi, że nic nas nie łączyło i nie łączy. Każ mi spierdalać, a wtedy sobie pójdę. – oznajmił swoje warunki.
Gra słów. Ulubiona rozrywka Irwina. Uwielbiał się droczyć, otrzymywać to, co chciał. Nie odchodził bez niczego. Zagotowało się w moim ciele. Na końcu języka miałam już te wszystkie obelgi, kazania i prośby o odejście, ale zdecydowałam się powstrzymać na krótką chwilę, bo zapragnęłam czegoś więcej niż jego samego odejścia.
Prawdy.
Zgodziłam się wziąć udział w zabawie, ale na moich zasadach.
- Jeżeli odpowiesz na moje pytanie.
- Słucham?.
Ashton wyprostował się, posyłając mi uśmiech. Wydawało mu się, że spytam o jego uczucia, tęsknotę lub o to, gdzie był. Obrałam inną taktykę.
- Czy gdybym była bezpieczna, a to, co dzieje się teraz nie miałoby miejsca, wróciłbyś? – wyrzuciłam z siebie pytanie, które miało rozwiać moje wszelkie wątpliwości.
Nastała cisza.
Ashton puścił moją rękę, po czym odsunął się. Spuścił wzrok. Podrapał się po karku, ale to nie pomogło mu w znalezieniu odpowiedzi lub wyjaśnienia, które popchnęłoby mnie ku wybaczeniu. Teraz to on znalazł się w potrzasku, z którego nie umiał się wydostać, bo zastawiłam na niego zbyt dobrą pułapkę.
- Cait.. – wyszeptał.
- Idź do diabła – zaakcentowałam każdy wyraz, patrząc mu w oczy, o co wcześniej prosił.
Czułam jak do moich oczu napływają słone łzy. Przestałam słyszeć jego błagania czy też prośby o wysłuchanie. Usłyszałam wystarczająco, aby stwierdzić, że Ashton Cień Irwin dbał tylko o siebie i własne potrzeby.
Koniec naszej rozmowy uświetnił dzwonek mojego telefonu. Przetarłam oczy rękawem bluzy, aby kłębiące się w oczach łzy nie popłynęły po moich policzkach. Wskazałam palcem na drzwi, aby Ashton sam odnalazł drogę do wyjścia. W tym samym czasie odebrałam telefon.
- Nie powinnaś być martwa? – usłyszałam głos, którego z całego serca nienawidziłam.
Wysunęłam dłoń, kładąc ją na klatce piersiowej Ashtona. Zatrzymałam go przed opuszczeniem mojego mieszkania. Blondyn spojrzał na mnie pytająco, ale ja zajęłam się rozmową.
- Ty powinieneś być za kratkami, ale jak widać, nie zawsze dostajemy to, czego chcemy – warknęłam siląc się na sarkazm i uśmiechając się, mimo że prześladowca nie mógł tego zobaczyć.
- Uważaj, Caitlin… Każde złe słowo ma swoją cenę – pogroził.
- Czego ode mnie chcesz?! – wydarłam się.
- Przesyłam ci jedynie pozdrowienia, od Cassidy, słoneczko.
Jęknęłam cicho. Moje oczy stały się szersze. Zamknęłam usta dłonią, którą wcześniej zablokowałam Ashtonowi przejście. Zrobiło mi się słabo.
- Co z nią zrobiłeś, gdzie ona jest? – dopytywałam wpadając w histerię.
Ashton pomachał przed moimi oczami, aby zwrócić na siebie uwagę. Wysunął płaską dłoń, po czym uderzał w nią palcami dając mi tym sygnał, żebym włączyła opcję głośnomówiącą. Od razu zmieniłam ustawienia telefonu, żeby dać chłopakowi możliwość słuchania.
- Jeszcze nic – burknął – Ale wiesz jak to jest, czas leci, a gdy znajdę pomysł…
- Dlaczego to robisz.. – załkałam – Kim jesteś…
- Cofnij się w przeszłość, a na pewno znajdziesz odpowiedź na swoje pytania – odezwał się po kilku sekundach, mówiąc ozięble, a po chwili dźwięk zakończonego połączenia przerwał ciszę, która opanowała pokój, gdy razem z Ashtonem zamilkliśmy analizując wypowiedź tajemniczego prześladowcy.
- On ma Cassie… - drżącym głosem poinformowałam Irwina o wiadomości, którą przekazał mi wcześniej nieznajomy – Ma moją Cassie…
Ashton dotknął dłonią mojego barku, po czym popchnął mnie ku sobie. Wpadłam w jego ramiona gwałtownie, automatycznie obejmując jego ciało. Oparł swój podbródek na mojej głowie tuż po tym, jak złożył krótki pocałunek na moim czole. Pierwszy raz od dłuższego czasu poczułam się dobrze, bezpiecznie.   
- Znajdę ją – mruknął – Znajdę Cassie.
- Zrób to – wycedziłam – I znajdź jego – popatrzyłam w piwne oczy Ashtona – Zanim policja znajdzie ciebie.

Bo szukali go przy pomocy listu gończego, w całym Sydney.

___________________________________________________
Hello!
A więc pierwsza sprawa.

ZGŁOSIŁAM CIENIA DO KONKURSU NA BLOG ROKU 2014!! Wow, to dla mnie już sukces, że w ogóle śmiałam to zrobić. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Parę słów dotyczących konkursu.
Kiedy klikniecie na obrazek przeniesie on Was na stronę poświęconą Cieniowi. Konkurs składa się z 3 etapów. Pierwszy to zgłaszanie blogów i weryfikacja zgłoszenia, co już przeszłam, drugi to część Wasza czyli głosowanie.
Głosowanie niestety sms'owe, dlatego na wstępie mówię: DO NICZEGO NIE ZMUSZAM. Wysyłacie SMS-y, jeżeli chcecie i uważacie, że blog na to zasłużył. To Wasza dobra wola, za co oczywiście podziękuję, odwdzięczę się spoilerami, częstszym dodawaniem rozdziałów, czymkolwiek, jak tylko będę mogła i potrafiła. (nie przekupuję, to tylko będzie podzięka, relax) Ten etap zacznie się w lutym, a kiedy się zacznie podam Wam treść oraz numer na który można wysyłać głosy. Reasumując: Jeżeli chcecie, aby Cień został blogiem roku lub uważacie, że zasłużył na ten tytuł - Bardzo proszę o głosy.
Potem jest trzeci etap, czyli ustawianie blogów w 'ranking blogów z największą ilością głosów internautów' oraz ocena Jury. Tak jak widzicie, głosy się liczą bo dodają punktów, jeśli u jury wypadnie się słabo. 23 lutego wyniki. 
To tyle odnośnie konkursu.
Od razu dziękuję za wszelką pomoc, wsparcie i starania!

Druga sprawa, to taka której właściwie chyba nie mam... >.<
Miłego wieczoru!
I miłego jutra!

97 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ale Cait się nagle zmieniła jeżeli chodzi o jej przyjaciółkę <3 Lofciam <3

      Usuń
  2. AAAAA! Mój Boże *-*.
    Zarąbisty, opłacało się czekać. *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. CASHTLIN
    PŁACZĘ

    JEZU, CAITLIN DZIAŁA MI TAK NA NERWY. DLACZEGO ONA OKŁAMUJE SAMĄ SIEBIE I NA DODATEK ASHTONA? CO JEJ TO DA?

    OdpowiedzUsuń
  4. Pepe jeju *-* myslalam, ze da mu w pysk hahahahaha

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział boooooski *_* I ta końcówka uwielbiam tego bloga uwielbiam ciebie jesteś świetna dziękuję :* Co do sms to u mnie na pewno na jendym się nie skończy i obiecuję że wyślę :) Tobie również miłego wieczoru bo mój zaczął się już genialnie :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spodziewałam się takiego zakończenia Pepe zawsze potrafi zrobić człowiekowi wodę z mózgu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. zajebisty rozdział *_*

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowity rozdział!
    Nie wiem co napisać... Za dużo emocji ;D
    Pojęcia nie mam jak wytrzymam do następnego rozdziału... ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. kolejny raz mnie zabiłaś
    dziękuję Pepe
    rozdział mdmdmdmsmdmsms

    OdpowiedzUsuń
  10. Mega *.* kocham to :) I w końcu Ash i Kejtlin<3 /@CaterinePe

    OdpowiedzUsuń
  11. Lol xd spalilam kotlety bo się zaczytalam xd

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny rozdział hshduw czytałam spoiler na tt i wiedziałam że to będzie genialny rozdział
    Czekam na nastepny x

    OdpowiedzUsuń
  13. mega mega!mega! *-* huhu no ja to czekam na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cholera to mnie zabiło.
    Oni się przytulali, jeju uroczo dlnvfklvndflvnf
    I KTO MA CASSIE?!
    EW

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG wreszcie razem <33 Jak czytałam to miałam tylko jedną myśl: Niech Ashton nie palnie nic głupiego. Dziękuję Pepe za to, że jesteś x Więc do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  16. tyle uczuć jak zawsze! ugh... nic więcej nie napiszę, bo nie myślę trzeźwo
    Weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  17. Co za dzień, żeby umierać...
    Ale tak na serio, to muszę się przyznać, że nie płakałam. Ścisnęło mnie w gardle. Dlaczego to musiał być taki smutny rozdział? Ashton władował się do mieszkania Caitlin, co naprawdę mnie rozśmieszyło, nawet teraz się śmieję. Ale opis jej uczuć przed tym nalotem był straszny. Bardzo smutny, ale taki życiowy.
    Cieszę się, że wracają do akcji.
    Jestem trochę skołowana, nie wiem, co pisać. Dzięki Pepe.

    OdpowiedzUsuń
  18. Aaaa! Jest tulas, piękny tulasek z pocałunkiem w czoło! *.* A tekst na tekst "Teraz to on jest w potrzasku, z którego nie umiał się wydostać, bo zastawiłam na niego PUŁAPKĘ " Mimowolnie się uśmiechnęłam. I Co Irwin?! Łyso Ci, pało?!! HAHA! ;-; Kocham ten ff <3 ~Moo

    OdpowiedzUsuń
  19. przestałam oddychać, mATKO PEPE ♥♥♥ ilysm

    OdpowiedzUsuń
  20. końcówka jest tak urocza, że nie mam słów *.*

    OdpowiedzUsuń
  21. Pepe to było takie super. i urocza końcówka jak ja przytulił i dał buziaka :( matko, kocham tego bloga i nie chce żeby kiedykolwiek się kończył. Ash i Cait maja być razem :(

    OdpowiedzUsuń
  22. OMGOMGOMGOMG!!! JAKI CHAAAAAAM!! ON JEST JAKIS POPIEPRZONY? TO DAN CZY CO??? BOSZE EMOCJEEMOCJE EMOCJE!!! JA CHCĘ NASTĘPNY ROZDZIAŁ BO SIĘ ZESIKAM Z PODNIECENIA!!!
    KOCHAM CIĘ PEPCIU!!

    OdpowiedzUsuń
  23. CZEKAJ CZEKAJ CZY TEN CO JĄ PRZEŚLADUJE TO NIE JEST TEN PRZYJACIEL OD NIEJ NIE PAMIETAM JAK SIĘ WABIŁ XDD BYŁ W NIEJ ZAKOCHANY,ALE ONA GO ODRZUCIŁA ,A ON CHCE SIĘ NA NIEJ ZEMŚCIĆ TADAAAA!!!:D ROZDZIAŁ BOSKI CZEKAM NA NASTĘPNY <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Po prostu...
    Zostawcie mnie SAMĄ...
    KOCHAM CIĘ PEPE 😭😭😭

    OdpowiedzUsuń
  25. Teraz to na pewno umrę! Tyle się dzieje że ja chce kolejny rozdział!!!! Dziś nie będę mogla zasnąć!!!!! Kocham cienia kocham ciebie i zawsze z tobą będę!
    Tak jak przy twoich początkach!!!!
    I oczywiście będę głosować <3<3<3<3
    theeternalkids.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Nowy rozdział tak szybko? Ty się nudzisz dziewczyno czy chcesz mnie zabić nadmiarem emocji?
    Oczywiście jak zwykle jest mistrzowski. Wkurzałam się, ale wiedziałaś jak mnie uspokoić zakończeniem, które jak zwykle było niespodziewane i sprawia, że już chce następny rozdział.
    Jeeej porwał Cassie, jest nadzieja, że ją zabije? (hahahah tak, nie lubię jej)
    Do następnego pepciu, miłego jutra x

    OdpowiedzUsuń
  27. Kurde uwielbiam <3 Ashton uwielbiam ci stary mimo wszystko ;) Mam nadzieje ze Wszystko się ułoży ;) ;**

    OdpowiedzUsuń
  28. jezu, pepe myslalam, ze juz niczym mnie nie zaskoczysz, a tu prosze, niespodzianka... no coz zawsze bylam team cashtlin i im kibicuje z calego serduszka, poza tym mam nadzieje, ze wszystkie sprawy sie wyjasnia i wszyscy wyjda na prosta... blagam niech ash znajdzie tego sukinsyna i zrobi mu takie pieklo, ze popamieta go do konca zycia. to jedno z niewielu ff, ktore przysparza mi tyle roznych emocji przy czytaniu i nim ZYJE, serio jest jak narkotyk
    no to tyle, ily
    @5thAvenueGrande

    OdpowiedzUsuń
  29. Pepe ja przez ciebie umre chyba!! O-R-G-A-Z-M!! Nie moge sie doczekac nastepnego <3 umielbiam cie i zaslugujesz na wygrana w konkursie i zeby cien zostal ksiazka i wgl zebys za niego nobla dostala bo tak jest genialny *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Boże święty Cashtlin moments tak bardzo za tym tęskniłam kochaaaaam. ciekawe kto może być tym prześladowcą do tej pory myślałam, że to Ashton (never mind) biedna Cassie mam nadzieję, że nic jej się nie stanie ;// świetny rozdział jak zwykle, powodzenia w pisaniu kolejnego ilysm xx

    OdpowiedzUsuń
  31. PEPCIU, ZŁAMAŁAŚ MOJE ZLODOWACIAŁE SERCE TYM ROZDZIAŁEM, CHWAŁA CI ZA TO :')

    OdpowiedzUsuń
  32. Popłakałam się... Cudowny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  33. jezeli ktokolwiek powie ze ashton nie ma uczuc to samodzielnie ukatrupie. no kurcze. chce zeby byli szczesliwi, zeby on ja chronil

    OdpowiedzUsuń
  34. Łooo. Ten rozdział. O matko. Jeju. Nie umiem nawet normalnie skomentować. Najpierw oni. A potem tamten. I ona wtedy. Jej *.*

    OdpowiedzUsuń
  35. mówcie co chcecie, dla mnie Ashton to najlepsza osoba na świecie, bez względu na wszystko

    OdpowiedzUsuń
  36. Tak długo wyczekiwany Cashtlin moments :3
    Ash i tak wygra pff. Choć przyznam że jestem bardzo ciekawa kto za tym wszystkim stoi. Większość stawia na Will'a ale fragment "cofnij się w przeszłość" go wyklucza i zdecydowanie daje do myślenia. Miłego tygodnia i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  37. O jej cudowne.<3

    OdpowiedzUsuń
  38. jest rano, powinnam wychodzic do szkoly a co robie?! czytam haahaha

    OdpowiedzUsuń
  39. O ja....Czyli Cassie wie kto to prześladowca :O Nie mart się ocena Jury bd jak najlepsza :)! Będę głosować tak jak pw inni ;))
    X

    OdpowiedzUsuń
  40. Dziewczyno, grasz na moich uczuciach!
    Już myślałam że Ashton sobie pójdzie ale Caitlin go zatrzymała dzięki Bogu.
    No wiem ze ją zranił i przez 6 miesięcy pozwalał jej myśleć że nie żyje no ale jednak cieszę się że ze sobą "porozmawiali".
    Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  41. niech Cait nie pozwoli mu łatwo wrócić :P
    Zasłużył sobie, żeby trochę pocierpieć

    OdpowiedzUsuń
  42. Cudowny rozdział <3 zresztą jak zawsze xx
    Kocham cię pepe i czekam na następny :)
    Nie śpiesz się, bo piszesz tak świetnie, że warto poczekać.
    Ale jestem tak cholernie ciekawa, nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że dodasz następny rozdział jak najszybciej. ilysm xx

    OdpowiedzUsuń
  43. *wdech, wydech, wdech, wydech*
    pepe, wlasnie zlamalas moje biedne serduszko, lodowate, skamieniale, male serduszko. rozumiem, ze caitlin nie chce byc znow zraniona i cierpiec, ale dlaczego oszukuje sama siebie i w dodatku asha? nie wiem co moglabym jeszcze napisac, jestem mega rozdarta, serio.
    dziekuje pepe, kocham cie :')
    ~ @glamourmattdrew

    OdpowiedzUsuń
  44. OMG co dalej? Mam nadzieję, że Cassie przeżyje, bo jeśli nie, to będzie kolejny cios dla Cait. Jestem rozdarta psychicznie. :((( Co ty ze mną robisz Pepe?

    OdpowiedzUsuń
  45. Nadrobilam CAŁĄ PUŁAPKE w jakies 4h?
    Jezu, przezywalam jak glupia chodz dobrze woedzialam, ze on zyje.
    Kocham to, i jesli chodzi o glosowanie to mysle, ze moja ciocia nie obrazi sie jesli wysle kilka ewentualnie kilkanascie sms, hahaha
    / P

    OdpowiedzUsuń
  46. Aaaa napewno wygrasz! ;* rozdział cudowny i w ogóle nie spodziewałam się takiego rozwoju wydarzeń. Czekam nie cierpliwie na kolejny rozdział.
    :) Pozdrawiam Kocham

    OdpowiedzUsuń
  47. Aaaaawwwww :) Nic wiecej nie mam do dodania myślę że to wyraża więcej niż 1000 słów :)

    OdpowiedzUsuń
  48. mega, nie spodziewałam się końcówki, myślałam że odejdzie

    OdpowiedzUsuń
  49. aaaaaaaaaaaaaaawwwwwwwwwwwwwwwww *_*

    OdpowiedzUsuń
  50. Dzieję się ! :D Czekam na następny z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. I PEPCI WYGRAMY DLA CIEBIE TEGO FIACIKA :') WIESZ DLACZEMU? BO RESZTA TYCH JEBANYCH BLOGÓW TO KURWA NIE ŻYCIE, BO NASZE ŻYCIE NIE MIAŁOBY JUŻ SENSU BEZ CIENIA! :")

    OdpowiedzUsuń
  52. Chryste panie mój mózg O.O Doszczętnie mnie zmiażdżyłaś... Powoli nie wiem co mam pisać...Pułapka jest tak cholernie wciągająca że to głowa mała...Najgorsze jest to że nie będę potrafić przeczytać ani Cienia ani Pułapki drugi raz. To już by nie były te same emocje i do tego praktycznie pamiętam wszystko 😱Kocham cię, to ff i nic tego nie zmieni... 💙💚💛💜❤💕💖💗💘💝💞💟
    ~Merry

    OdpowiedzUsuń
  53. Boże czy ty wiesz co ty ze mną robisz, ja nie mamsłów żeby to opisać, a mojego sms'a już masz
    Pozdrawiam<333

    OdpowiedzUsuń
  54. Boże święty i ta końcówka *.* aaaaaaa umarłam <3333333

    OdpowiedzUsuń
  55. Jesteś świetna, już myśłałam, ze cait go pocałuje i wgl a ona tu idź do diabła no dobra ok, ale w sumie nie ma się czemu dziwić
    i jeszcze ta końcówka byłam pewna, że to ash w pierwszej części do niej dzwonił....a on tu mówi, że to nie on i jeszcze TEN SAM głos, a ashton obok niej...i jeszcze ma cassie
    albo ona jest tym psycholem, albo logan lub ktoś inny ją ma

    A tak wgl to powodzenia w tym konkursie, napisz nam ten kod czy coś innego na pewno zagłosuje, bo CIEŃ I PUŁAPKA na to ZASŁUGUJĄ!!!- @cookies_69

    OdpowiedzUsuń
  56. o mamo, zabiłaś mnie tym rozdziałem asdgbdsgu

    OdpowiedzUsuń
  57. Caitlin łączy siły z Ashtonem :D
    Mam nadzieję że wygrasz konkurs i oczywiście ci pomogę ;)
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Jejku śliczny rozdział, ja pierdole dziewczyno miałaś go pocałować a nie wyganiać nooo ! Cait ew nie mam na was siły XD
    będę głosować jak dostanę numer, to oczywiste :) oby Ci się udało pepe bo należy Ci się ❤ :*
    @shipbulshit

    OdpowiedzUsuń
  59. Omg *♡* cudowny rozdział!!! Niech oni się pogodzą!!! Mam nadzieje że Cassie nic nie jest :( dzięki za rozdział i za to że dalej piszesz! Najlepszy blog jaki czytam a wierz mi jest ich spoooorooo. <3 jesteś najlepsza! Ten ff to życie! *_* ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Wait....
    Caitlin kocha Ashtona +
    Ashton kocha Caitlin +/- (?)
    Rozdział niesamowity *.* To moje życie , uwielbiam cie pepe *__* *❤*

    OdpowiedzUsuń
  61. W pewnym momencie już myślałam, że Cait każe się mu wynosić, ale cieszę się, że to się nie stało i mam nadzieję, że Ash odpowie na pytanie Caitlin. I te opowiadanie stało się moim 2 życiem <3

    OdpowiedzUsuń
  62. Popłakałam się jak Ash ją przytulił :') A potem taki fangirling :D Świetny rozdział! Nie wiem co zrobię jak Cień/Pułapka się skończy.... :(((((

    OdpowiedzUsuń
  63. w sobotę zaczęłam czytać cienia, a w niedziele jakoś o 20 skończylam i zaczęłam czytać pułapkę, boże nie wierzę
    to tak bardzo wciaga, zajebiście kurwa wciąga
    najlepsze ff od całej reszty, naprawdę, kurwa, najlepsze
    wszystkie te tłumaczenia i te "sławne" ff są niczym w porównaniu do tego
    we wtorek, a właściwie w środę o 1 w nocy zamiast spać bo szkoła skończyłam czytać ten rozdział i dopiero komentuję
    boże święty klhsaflkhsflkashf
    ubolewam trochę nad tym, że tak szybko stałam się na bieżąco ew
    omg to się porobiło jkasgdlkashflaks
    co ja zrobię ze swoim życiem jak skończysz pisać:(

    OdpowiedzUsuń
  64. Najpierw muszę przyznać, że opowiadania twojego autorstwa to najlepsze, jakie czytałam. Cholernie podoba mi się to, że Pułapka nie jest szablonowa. Nerwy, ból, tajemnice, niebezpieczeństwo i w ogóle. Czytałam Cienia prawie już od pierwszych rozdziałów i ten mogę zaliczyć do jednego z ciekawszych. W pewnym sensie Ashton zniszczył Caitlin, zanim to ona zdążyła go "naprawić", że tak się wyrażę. Mimo żeeCieniowi zależało na Cait, to cieszę się, że nie wzięła do siebie tych czułych słówek. Naprawdę pokazała siłę. Nie mniej, nadal kibicuję Ashtonowi w odzyskaniu jej i przede wszystkim w uporządkowaniu swojego życia. Czekam na dalszy rozwój wydarzeń z morderczymi telefonami do Caitlin. Dobra robota Pepe :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Boskie jak zawsze. :D
    Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  66. SZYBKO NEXT KOCHAM NAJLEPSZY ❤❤❤❤❤❤❤❤ boze Ash :ooo

    OdpowiedzUsuń
  67. o mój boże mam zawał

    OdpowiedzUsuń
  68. przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale...
    genialny >>>

    OdpowiedzUsuń
  69. nieprzewidywalny max. Kocham cienia, przeczytalam wszystkie rozdzialy w 2 dni

    OdpowiedzUsuń
  70. jezu kochany cudo njfawvoaiebvloaefb chcę następny rozdział, tak bardzo

    OdpowiedzUsuń
  71. 10/10 czekam na 3 część cienia.
    pepe kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  72. Kocham to ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  73. no to teraz moje wypracownie ☺
    od razu uprzedzam że potrzebujesz dłuższej chwili żeby to przeczytać ;)
    tak więc :
    zaczęłaś pisać to ff już jakby dawno a ja nie miałam motywacji żeby zacząć czytać, zawsze odkładałam to na później, największe plany były na wakacje, żeby mój mózg mógł wzdględnie poprawie funkcjowować przy nauce, egzaminach itp. ale no cóż wakacje, wybawienie, "nicnierobienie" i czytanie fanfictions które już dawno zaczęłam i nie chciałam mieszać sobie w głowie, później rozpoczęcie roku, ciężki semestr i takim cudem taaaa daaaaa Ferie zimowe ♥ nareszcie ! no to pomyślałam że zacznę czytać cienia, na ten moment najlepsza i najgorsza decyzja w moim życiu. Tyle emocji ile przeżyłam przez ostatnie dwa dni czytając całą twoją dotychczasową pracę nie doznałam już przez dłuższy czas, nie cierpię tego uczucia gdy "żyję" życiem bohaterki jakiegoś ff, kiedy dosłownie zmienia mi się sposób myślenia. Czuję, że nie muszę spać, jeść, po prostu nic tylko siedzieć i czytać to kurewsko wspaniałe ff
    Serio ! dziewczyno, nie masz pojęcia co dzieje się w mojej głowie. Z doświadczenia domyślam się, że mi to przejdzie, ale za jakiś czas, nie mam pojęcia jak uda mi się normalnie zasnąć ze świadomością, że muszę teraz czekać na kolejny rozdział. Ostatnio siedziałam do 4 i czytałam, gdyby nie to, że musiałam się choć troszkę wyspać i wstać o 8 to bym czytała i czytała... i czytała aż w końcu dotarłabym do końca w jedną dobę i popadła w jakąś depresję/histerię, chociaż nie wiem czym jest stan w którym jestem teraz...
    Ta historia jest taka ndkjasbduhasdvashdvaisdais, nigdy nie byłam wielką fanką ff gdzie cały czas ktoś kogoś zabija, grozi itp, no wiesz o co mi chodzi, jestem raczej z tych, które kochają te ckliwe, romantyczne momenty ♥
    nie skomentowałam żadnego rozdziału poza finałem Cienia i mam nadzieję, że mi wybaczysz, szczerze to prawie nie czytałam notek więc przepraszam, ale teraz już będę na bieżąco więc oczywiści będę czytać wszystko, komentować, prawdopodobnie dziękować i dodawać jakoś wsparcia :)
    no więc... 21 rozdział Pułapki jsdhiasdiasudhsia genialny !, biedna Cassie, mam nadzieję, że jej nie zabijesz ;) i Ash wrócił, a Cait puściły emocje ♥ także całkiem ciekawa sytuacja i już chcę przeczytać jak potoczy się sytuacja :)
    Nie wiem czy ma to dla ciebie jakieś znaczenia ale tak przy okazji to chciałam cię poinformować, że miałam przeczytać w ferie Makbeta i Hamleta a wzamian czytam twoje wspaniałe fanfiction tak więc jesteś lepsza od William'a Shakespeare'a, gratuluję ☺♥
    już nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów, jakoś mi teraz pusto ...

    Dziękuję Ci za te wszystkie, za czas jaki poświęcasz aby stworzyć coś tak pięknego, naprawdę to doceniam, tak więc dziękuję Ci, że jesteś skarbie ♥ Kocham Cię xx

    @todoingthemost z tt :*

    OdpowiedzUsuń
  74. Przeczytałam te dwie czesvi w jeden dzien, mam mrovzki rycze i nie wiem co mam ze soba zrobic ale co z tego jezeli mie wiem co dalej do cholery. Kocham cie i tego bloga i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  75. Ten długi komentarz powyżej mówi wszystko. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  76. z niecierpliwością oczkekuję następnego ^^

    OdpowiedzUsuń
  77. Natrafiłam na twojego bloga przypadkiem i zamiast czytać lektury to zagłębiałam się w nim.
    Już w pierwszym rozdziale zauważyłam twój potencjał i postanowiłam przeczytać wszystkie rozdziały. Muszę przyznać, że twój blog jest w mojej TOP 5 :)
    Dziewczyno, nie wiem jak ty to robisz, ale przenosisz nas do świata Cienia, ja czuję się jak Caitlin i wyobrażam sobie, że mam kogoś takiego jak Ashton.
    Masz wspaniałe pomysły, wszystko idealnie współgra.. czy myślałaś nad wydaniem kiedyś książki? Gwarantuję sukces.
    Jakby co, to masz już pierwszą chętną :D
    Ten rozdział jest perfekcyjny.
    Idealny dobór słów.
    Ehh, co ja bym dała, żeby mieć taki talent :) :*
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  78. Twoje ff jest the best! Piękne <3 Boskie <33 ;33 ;**

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Szablon
Fantazja
zxvzxvz