wtorek, 24 lutego 2015

Rozdział 24

Uwaga! Rozdział zawiera wstęp do scen, które powinny czytać osoby pełnoletnie. (Chociaż i tak wiem, że małe zboczuchy je przeczytają, nie mam na to wpływu, just inform ya.)

mjuzik: klik

Nigdy przedtem nie dane było mi przesłuchiwać nikogo, ponieważ nie przygotowywałam się  w żaden sposób do zawodu policjantki, jednak wydawało mi się, że dałabym sobie radę. W ciągu krótkiej podróży zaserwowałam Willowi co najmniej dwadzieścia pytań, na które w ogóle nie udzielał odpowiedzi. Pomimo milczenia byłam nieugięta i powtarzałam swoje słowa, dopóki nie odpowiadał.
- Gdzie wychodzisz w czwartki i piątki? Widziałam twój grafik. Nie chodzisz na siłownię, prawda? Czemu nie jeździsz do swojego domu? Z jakiego powodu mnie unikasz? Co jest tak ważnego w aktach cienia, że nie potrafisz nawet spotkać się ze swoją dziewczyną, aby z nią zerwać?! – wrzeszczałam w samochodzie zadając pytania – Nie ma cię, kiedy jesteś potrzebny! Wiesz co teraz dzieje się w moim życiu?!
Will jechał prosto, w ogóle nie zwracając uwagi na to, jakim tonem do niego mówię. Jakby fakt, że znałam prawdę nie wywoływał na nim wrażenia. Pozostawał obojętny, ignorował mnie, skupiony pokonując trasę samochodem. A ja wreszcie przestałam panować nad sobą i stanowczo zareagowałam.
- WILLIAM! – krzyknęłam.
Will przechylił rękę, skręcając gwałtownie kierownicą. Na autostradzie rozbrzmiały piski opon oraz dźwięki klaksonów, w które uderzyły pięści wściekłych kierowców, bo zagranie Willa stworzyło niebezpieczeństwo na drodze. Serce omal mi nie stanęło, kiedy przecięliśmy drogę mężczyźnie jadącemu na wprost. Wbiłam paznokcie w fotel i zatrzymałam powietrze w płucach, wypuszczając je ze swoich ust dopiero, gdy nasze auto znalazło się na poboczu. Po upewnieniu się, że jesteśmy cali i zdrowi, posłałam Willowi zabójcze spojrzenie. Ten zaś ze spokojem wymalowanym na twarzy przekręcił kluczyk w stacyjce, tym samym gasząc silnik. Odpiął pas bezpieczeństwa, po czym zajął się moim. Kiedy już siedzieliśmy swobodnie na siedzeniach, odwrócił swoją twarz w moją stronę. Przełknął ślinę, wziął głęboki wdech i przemówił.
- Nie chodzę na siłownię – odpowiedział – W czwartki i piątki jeżdżę do więzienia, aby odwiedzić ojca. Unikam cię, bo nie potrafię z tobą zerwać. Gdybym powiedział, że przestałem czuć to, co czułem do ciebie wcześniej nie uwierzyłabyś i kopałabyś głębiej. Wstydziłem się powiedzieć cokolwiek. Sprawa Cienia jest dla mnie ważna, bo dostanę za nią wysokie wynagrodzenie, a dzięki temu wpłacę kaucję i ojciec wyjdzie na wolność.
- Mówiłeś, że nie utrzymujesz kontaktu z ojcem…
- Do pewnego czasu nie utrzymywałem.
- Gdzie on jest?
- W Long Bay – odparł spokojnym tonem.
Obawa, że zepsuję naszą relację kolejnymi pretensjami była zbyt silna, abym mogła wykrztusić z siebie jakiekolwiek słowo. Śniadanie, którego dziś kosztowałam podeszło mi do gardła. Nie potrafiłam określić, czy to z powodu spieprzenia sytuacji związku z Willem czy mojego braku zdecydowania dotyczącego pomocy. Wiedziałam, że Ashton żyje; wiedziałam, gdzie może być; wiedziałam, jak mogę go znaleźć. Wystarczyło tylko wydusić z siebie kilka wyrazów i utworzyć zdanie, które kosztowało tyle, co sztabka złota. Z drugiej strony, czy byłam w stanie wydać Ashtona? Wsadzić do więzienia człowieka, który kilka miesięcy temu mnie uratował?
Pojawił się swego rodzaju dylemat.
Dwie możliwości, jednak jedna decyzja, którą ciężko było mi podjąć, ponieważ musiałam wybierać między dwoma osobami, które mimo licznych kłamstw znaczyły dla mnie więcej niż zwykły szlajający się po ulicach człowiek. Ale posiadanie ich obojga przy swoim boku nie wchodziło w grę zwaną życiem. Zostałam więc zmuszona do zadania sobie pytania, którego nigdy nie chciałam usłyszeć.
Na kim zależy ci bardziej, Caitlin? Na Ashtonie, a może Willu?
Problem polegał na tym, że nie umiałam wybrać czy odrzucić. Nie potrafiłam odnaleźć we własnym umyśle odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania. Nie umiałam określić, czy uczucie, którym darzę Ashtona jest złe; natomiast uczucie, którym darzę Willa jest silniejsze. Wiedziałam jednak, że jakie mogą być efekty wpuszczenia do mojego świata Ashtona po raz drugi. Nie byłam gotowa na następną porażkę. Nie byłam również gotowa na usunięcie go z życia. Brak zdecydowania więc zabijał mnie od środka i prowadził drogą błędów. Tym razem znowu zboczyłam z kursu.
Will widząc, że nie mam nic do powiedzenia, odpalił silnik i wyjechał na drogę. Zamknęłam się w swoich myślach myśląc nad teorią sprawdzenia siły moich uczuć. Zamierzałam walczyć, stoczyć bój z każdą komórką w moim ciele, żeby poznać odpowiedź na swoje pytanie. Z dwóch silnych uczuć wystarczyło zabić jedno – słabsze. I dziękowałam Bogu, że teraz miałam przy sobie Willa, bo mógł być moim królikiem doświadczalnym. Był w stanie pomóc mi rozwiać wszelkie wątpliwości.  
Cassie miała rację. Nie mogłam rozpocząć nowego rozdziału, dopóki nie zakończę poprzedniego. Wszystko będzie do mnie wracać, jeżeli nie znajdę sposobu, który postawi mur i zamknie przeszłość raz na zawsze. Bez znaczenia, kogo tyczy się nowy rozdział. Ja musiałam przestać żyć tym, co już nie istniało. Ja sama przywoływałam wspomnienia.
Wjeżdżaliśmy na moje osiedle. Dłoń Willa spoczywała na jego udzie. Patrzyłam na jego umięśnioną rękę. Nie widział mojego zachowania; tego, jak biłam się z myślami, czy wcielić mój plan w życie; czy zrobić pierwszy krok.
Nie miałam wyjścia, musiałam podjąć decyzję.
Will zatrzymał samochód przy ulicy. Jak to miał w zwyczaju, wysiadł z auta, obszedł je dookoła, a potem otworzył drzwi od strony pasażera, podał mi dłoń i pomógł wysiąść. Zamknął drzwi, przystanął obok i spojrzał w przestrzeń, biorąc głęboki wdech. Przygryzł wargę, co zdekoncentrowało mnie na krótką chwilę. Później wrócił wzrokiem do mnie i rzucił cicho ‘do zobaczenia’.
- Zaczekaj – powstrzymałam go przed odejściem – Zostań na noc – poprosiłam, nieśmiało spoglądając na jego twarz.
- C..c..co? Chcesz, żebym przenocował u ciebie? – dopytywał zaskoczony moją prośbą.
Skinęłam głową. Splotłam nasze dłonie i lekko pociągnęłam chłopaka za sobą, idąc w kierunku budynku. W ciszy odbyliśmy podróż do mojego mieszkania. Cały czas myślałam o tym, co za moment ma się wydarzyć i już chciałam się wycofać, kiedy Brytyjczyk objął mnie ramieniem. Wtedy zrozumiałam, że nie ma odwrotu. Wcielam swój plan w życie i nie mam prawa niczego żałować.
Zaprosiłam Willa do wejścia po otwarciu drzwi. Powiesiłam nasze kurtki i przeszłam do salonu. Po raz pierwszy czułam się tak nieswojo i obco we własnym domu; miejscu, które zawsze postrzegałam za bezpieczne. Dopadł mnie niesamowity stres, jak przy pierwszym ważnym egzaminie szkolnym. Zdam czy obleję, zdam czy obleję? Pozytywny wynik, a może negatywny…
- Na..napijesz się czegoś? – wydukałam, zachowując się tak, jakbym po raz pierwszy była sam na sam z chłopakiem w pustym mieszkaniu. Każdy dźwięk stał się intensywny, w tym bicie mojego serca. Odnosiłam wrażenie, że Will także jest w stanie je usłyszeć, ale na szczęście to były tylko i wyłącznie oznaki mojej paniki.
Podziękował. Usiadł na kanapie, potrząsając marynarką, aby ją wyprostować. Przetarł palcami brodę i oblizał usta. Bił się z myślami tak samo jak ja. Próbował rozgryźć moje zamiary. Zboczenie zawodowe. Policjant chcący dowiedzieć się, jakie przestępca ma zamiary. Uśmiechnęłam się, a on mi zawtórował i sytuacja przestała być tak napięta, przez kilka minut.
- Jesteś pewna, że to dobry pomysł? – spytał – Mogę jechać do domu.
Wzięłam głęboki wdech i ze spuszczoną głową burknęłam pod nosem.
- Zostań.
- Jest jakiś konkretny powód?
Tak! Oczywiście, że tak! Pisnęłam w duchu, ale zmniejszą ekscytacją wypowiedziałam kilka słów na głos.
- Will – mruknęłam – Chcę to zrobić.
- C…c…co? – prawie pisnął zaskoczony moim wyznaniem. – Masz na myśli…
Skończyłam rozmowę. Przycisnęłam swoje usta do jego. Byłam już wystarczająco skrępowana, nie mogłam dalej drążyć zbędnej gadki szmatki, skoro łaknęłam przejścia do rzeczy.
Will uniósł mnie z łatwością i przeprowadził przez korytarz, wpadając prosto do sypialni. Postawił mnie na podłodze, po czym objął w pasie i przyciągnął do siebie. Zatapiałam się w jego oczach. Czułam się dobrze, jak nigdy dotąd. Jego usta wydawały się idealnie wpasowane w moje. Całował zachłannie i nie hamował się w swoich poczynaniach, ale ja także. Przestałam widzieć granice. Wszystkie bariery zanikały.
Will usiadł na łóżku, a mnie pociągnął za sobą. Usiadłam okrakiem na jego kolanach. Wplotłam palce w lekko pokręcone włosy, ciągnąc za ich końce. Chłopak jęknął prosto w moje usta, wywołując uśmiech na mojej twarzy. Punkt dla mnie, był cały mój.
Rozpinałam jego koszulę powoli, koncentrując się bardziej na wolnym tańcu naszych języków. Will sztukę pocałunków opanował do perfekcji. Sprawiał mi przyjemność samym spotkaniem naszych ust, czy to nie jest niesamowite?
W końcu pozbyłam się jego koszulki, która wylądowała na podłodze. Wodziłam dłońmi po jego wyrzeźbionym brzuchu, zostawiając mokre pocałunki na klatce piersiowej. Wzdychał ciężko, pozwalając rozkoszy na panowanie, chociaż do największej przyjemności było jeszcze daleko. Nasze ciała były rozgrzane, niczym dwa wulkany, które dążyły do wybuchu. Hormony szalały w moim organizmie. Nie potrafiłam tego zatrzymać; nawet nie chciałam.
Will nie pozostał mi dłużny i szybko pozbył się górnej części mojej garderoby. Szeroko otworzył usta zerkając na moje piersi. Już miał ich dotknąć, gdy złapałam za jego dłonie i przełożyłam je na plecy. Ten zaś zsunął ręce na moje pośladki. Przysunął mnie do bioder. Poczułam wybrzuszenie w dolnej części jego ciała, co tylko mnie usatysfakcjonowało. Przygryzłam jego wargę, mrucząc cicho.
- Dość tych gierek – powiedział pewnie – Caitlin, chcę cię pieprzyć – oznajmił – TERAZ.
- A więc na co czekasz? – spytałam zachęcająco, unosząc brew.
Uwielbiałam droczyć się z facetami, ale Willowi brakowało cierpliwości.
Blondyn przerzucił mnie na drugą stronę łóżka. W tej chwili znajdował się nade mną. Z uniesioną głową i władczym spojrzeniem napawał się widokiem mojego ciała. Rozpiął guzik moich spodni i gwałtownym ruchem praktycznie zerwał ze mnie ubranie. Wędrował pocałunkami po moim brzuchu oraz udach. Doprowadzał mnie do obłędu. Jeszcze nigdy nie zaszliśmy tak daleko. Nie sądziłam, że może nam być razem tak przyjemnie.
Przycisnęłam blondyna do siebie, desperacko pragnąc jego bliskości. Kiedy poczułam jego oddech na swojej szyi, a później wilgotne wargi, wypuściłam powietrze. Wbiłam paznokcie w skórę na jego plecach, gdy delikatnie przygryzł zębami moje ucho.
Już miałam zabrać się za rozpinanie jego jeansów, ale stało się coś czego nie przewidziałam.
- Pragnę cię, Ashton – wyszeptałam prosto do jego ucha zupełnie nieświadomie.
- Co do cholery?! – wydarł się Will, wybudzony z transu, w którym oboje tkwiliśmy. Wstał i zsunął się z łóżka, o mało z niego nie spadając. Przystanął po drugiej stronie pokoju, mierząc mnie pełnym złości wzrokiem.
Zapomniałam jak się mówi. Sama nie mogłam uwierzyć w to, co przed kilkoma sekundami miało miejsce. Nie myślałam o Ashtonie, w ogóle! A jednak to jego imię wypowiedziałam, podczas przeklętej gry wstępnej z innym facetem. I właśnie tego się obawiałam. Może nie przewidziałam takiego obrotu wydarzeń, ale w mojej głowie tkwiła myśl, że popełnię niewybaczalny błąd. Szkoda, że nie posłuchałam samej siebie.
Usta otwarłam szeroko, a serce kołatało w mojej klatce piersiowej – niestety powodem nie było podniecenie, a ogromny strach. W oczach Willa widziałam ciemność, istną otchłań, która mogła kompletnie nim zawładnąć. Z doświadczenia wiedziałam, jak zachowuje się facet będący w furii i naprawdę wolałam nie być aktualnie w swojej skórze, bo na pewno miałam przerąbane – Will nie musiał mi tego uświadamiać.
Uraziłam go i jedyne co mogłam zrobić, to spojrzeć na niego z przepraszającym wyrazem twarzy i wstydem, wielkim wstydem. Czegokolwiek bym z siebie nie wykrztusiła, nie zrekompensowałoby bólu, jaki odczuł. Wbiłam nóż prosto w jego dumę. Zmiażdżyłam go jednym krótkim imieniem człowieka, na którego punkcie miał obsesję. Wypowiedziałam je w najmniej odpowiedniej chwili. To miał być piękny moment, a ja go zniszczyłam. Żadna nowość. Niszczyłam przecież wszystko i wszystkich, po kolei.
- Will… ja… - zdołałam wykrztusić tylko te dwa słowa, zanim chłopak machnął ręką i mi przerwał.
- Zastanów się, Caitlin – warknął, grożąc mi palcem wskazującym – Kogo byś chciała mieć w swoim łóżku.
Zabrał swoją koszulkę z podłogi. Szybko nałożył t-shirt na siebie i sięgnął po kurtkę. Wyszedł z pokoju, a następnie usłyszałam trzask drzwi wejściowych, co oznaczało że opuścił mieszkanie.
Siedziałam w miejscu, zaciskając swoją szczękę. Byłam wściekła, sama na siebie. Chciałam zrezygnować z Ashtona, zapomnieć o nim, o tym że kiedykolwiek byliśmy blisko. Nie potrafiłam zrobić nawet tak banalnej rzeczy. To doprowadzało mnie do białej gorączki. Fakt, że nie przyjmowałam faceta, który dawał mi swoje serce na tacy, tylko latałam myślami do oszusta i krętacza bez uczuć. Spieprzyłam swój związek, a o życiu już nie wspomnę, bo już dawno je przeklęłam. W moich oczach zebrały się łzy, ale one nie cisnęły mi się do oczu ze smutku. Miałam ochotę zrównać całe swoje mieszkanie z ziemię przez chłopaka mierzącego sto osiemdziesiąt dwa centymetry.
Wstałam z łóżka. Podeszłam do komody. Chwyciłam za szklany wazon i rzuciłam nim o ścianę.
- Nienawidzę cię Irwin, nienawidzę! – krzyknęłam, po czym popchnęłam drzwi, które zamknęły się, ale pod względem siły uderzenia również otworzyły. Wyłamałam zamek.
Nie panując nad nerwami, zdecydowałam się dać im upust. Pobiegłam do kuchni. Przeszukałam każdą szafkę, aż w końcu znalazłam zapałki. Wróciłam do pokoju i wysunęłam pudło, w którym schowałam ubrania oraz rzeczy związane z Ashtonem. Odpaliłam zapałkę, którą rzuciłam w środek pudełka. A później zapaliłam drugą, trzecią i czwartą.
Patrzyłam jak podarunki od Ashtona płoną. Zaciskałam zęby, aby żaden szloch nie uciekł z moich ust, chociaż w oczach już zbierały się łzy. Nie cisnęły mi się do oczu ze smutku. Byłam wściekła, głównie na siebie. Miałam ochotę zrównać całe swoje mieszkanie z ziemię przez osobę, której nie umiałam wybić sobie z głowy. Przez Ashtona krzywdziłam swoich bliskich. To była przełomowa chwila, gdzie wyzbywałam się Ashtona Cienia Irwina, usuwałam go ze swojego życia raz na zawsze.
Ale czy to był dobry pomysł?
Te rzeczy miały dla mnie szczególną wartość, a pewna część mnie wręcz wrzeszczała i zaklinała mnie, abym przestała, zatrzymała to, powstrzymała się przed największą głupotą.
- Nienawidzę cię.. – powtórzyłam, ale tym razem bez złości i nie tak pewnie, jak poprzednio – Nie.. nie nienawidzę cię.. – szepnęłam.
Rzuciłam się do biegu i wpadłam prędko do łazienki. Nalałam wody do wiaderka, a potem wbiegłam do pokoju gasząc ten mały pożar, który zainicjowałam. Wystarczyło jedno chluśnięcie wodą, która rozlała się po podłodze. Mogłam się założyć, że na następny dzień pod moimi drzwiami będzie stała sąsiadka skarżąc się na zacieki. Ale nieważne, to nie miało znaczenia.
Obrałam złą taktykę. Tu nie chodziło o Ashtona, a o uczucie, które żywiłam do niego i którego nie byłam w stanie pokonać, ani zaakceptować. A tocząca bitwa kończyła się zawsze tak samo – moją klęską.
Klęczałam nad popalonymi zdjęciami oraz ubraniami, wgapiając się w nie tępo i zastanawiając się, jak mogę rozwiązać swój problem, ale moje zmagania przerwał telefon. Niechętnie sięgnęłam po komórkę i sprawdziłam, kto stara się ze mną skontaktować. Widząc nazwisko Theresy, bez wahania odebrałam w nadziei na nowe informacje.
- Znalazłaś coś? – zapytałam bez powitania, zaciągając cicho nosem, żeby dziewczyna nie zorientowała się, że właśnie przechodzę przez kryzys.
- Właściwie chyba wiem, dokąd jeździ Will – oświadczyła, a ja jęknęłam z rezygnacją.
- Och, to już nieważne – burknęłam – Ta sprawa jest wyjaśniona, odwiedza ojca.
- Jego ojciec nie mieszka przecież w Manly.
Zmarszczyłam czoło.
- O czym mówisz?
- Wczoraj jechał w kierunku Cremorne, śledziłam go trochę – przyznała z zażenowaniem, a potem wróciła do tematu - Kiedyś wspominał, że jego ojciec mieszka w Nowym Jorku.
- Może kłamał – powiedziałam, przypominając sobie, jak Will tłumaczył mi swoje oszustwo.
- Przejrzałam jego papiery, jest w zmianka o Nowym Jorku.

Wystarczyło jedno zdanie, abym przestała żałować, iż wyszeptałam do ucha Willa nie jego imię. 

__________________________________________________

Uwielbiam się z Wami drażnić i wiem, że teraz kilka osób chce mnie pochlastać, bo myślały, że będzie tutaj co innego. Ach, moja złośliwość nie ma końca.
Ten rozdział w ogóle jest rozpaćkany i uważam go za lekką masakrę, bo.. ROZLENIWIŁAM SIĘ. Dzisiaj miałam wolne i mówię sobie: aaaa, spoko, skończę co to dla mnie. Godzina 19ta, a ja się wzięłam do roboty. Wybaczcie mi to, postanawiam poprawę. I obiecuję akcję. Wybuchy emocji, łzy, wrzaski, kłótnie, zgody, krew i wiele wiele innych. Dajcie mi chwilę.

Anyway.

Cień zakończył swoją przygodę z Blogiem Roku 2014 na drugim etapie, gdzie zajął pierwsze miejsce. Przeszliśmy do 3ciego etapu, ale niestety... no nie wyszło. Bez względu na to, czy jury podobał się mój blog czy nie, nie zamierzam się załamywać. Zamierzam pisać dalej, koniec, kropka, finito. Nic tego nie zmieni. Zgłoszę się za rok, spokojnie, nie dam tak łatwo za wygraną.
Pamiętajcie, najważniejsze to nigdy się nie poddawać.

Chciałabym, żeby każdy z Was wiedział, że jestem wdzięczna za głosy i wsparcie, jakie od Was dostałam. Porwałam się na ten konkurs, bo.. raz się żyje. Stworzyłam bloga z tego samego powodu, dla sprawdzenia siebie. Chciałam wiedzieć, czy jestem wystarczająco dobra, aby mieć czytelników, którzy będą śledzić moją twórczość i czekać na następne rozdziały. Ten konkurs to coś więcej niż zwykły konkurs blogowy. To coś wielkiego, oficjalnego, poważnego. Dlatego to również był dla mnie pewnego rodzaju test. Swoimi głosami udowodniliście mi, że nie piszę czegoś błahego, co nie ma sensu i żadnego znaczenia. Pokazaliście mi, że pomimo błędów, jakie walę co zdanie w każdym rozdziale, to opowiadanie ma swego rodzaju wartość. Dzięki Wam patrzę na Cienia trochę inaczej, nie krytykuję siebie tak, jak wcześniej. Pozwalacie mi wierzyć w moje możliwości. jestem Wam wdzięczna za pokazanie mi, że to opowiadanie coś dla Was znaczy i nie jest kolejnym fanfiction z Waszej półeczki. 
Serdecznie dziękuję.


57 komentarzy:

  1. Ja myslalam, ze ta scena to bedzie z Ashtonem XDDD :(
    Pepe i tak jestesmy z ciebie dumni za te osiagniecia w tym konkursie. Szkoda, ze nie wygralas ale dla nas cien i tak jest blogiem roku hahha
    Buziaki, @irwxv

    OdpowiedzUsuń
  2. PEPE!!!!! Myślałam że bdz ruchanko a tu nic!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pepcia kocham Cię ale chyba wyprowadzę Ci jedynki na spacer

    OdpowiedzUsuń
  4. hahahahahahaahahaahhaahahah

    OdpowiedzUsuń
  5. O luju! Mam ochotę przywalić Will'owi. Ashton górą! / Lidka xxx.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ona chyba nigdy nie znajdzie dla siebie dobrego faceta ;-;

    OdpowiedzUsuń
  7. O ranyyyy, ale się zestresowałam. Już myślałam, że chcesz nas wszystkich wykończyć i jednak doprowadzić do zgody pomiędzy Caitlin i Willem. Trochę mnie zatkało, gdy pojawiło się imię Ashtona, ale później chciało mi się śmiać. TAK. Właściwe imię, właściwy moment, tylko Cienia brakowało.
    W przyszłym roku Cień rozniesie to głosowanie, na pewno tak będzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pepe ty nas kiedyś zabijesz tymi rozdziałami :D
    Jesteś genialna xx

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG boskie. A.jak ona wyszeptała do ucha Wiła,,pragnę cie Ash'' O ja. Dobrze mu tak. Ash jest NAJLEPSZY!! '

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tylko przeczytałam słowa "Pragnę cię, Ashton", to mój humor zmienił się gwałtownie :D Bo tak czytam, czytam i nagle..Nie! Myślę "Boże, oni nie mogą.. Razem.. Will?!" Ale się ucieszyłam, jak odskoczył od niej:D Hahha..
    Ale tak w ogóle, to rozdział świetny! <3 Z resztą.. Jak zawsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże pepe..........ja po tym rozdziale jestem zniszczona psychicznie....kiedy była ta scena z Willem (za którą powinnaś siedzieć bo to rozniosło mnie emocjonalnie) to przestałam czytać bo byłam tak wkurzona, no i wznowiłam czytanie po 3 minutach...a kiedy Caitlin powiedziała "Ashton" to zaczęłam piszczeć ze szczęścia i obudziłam siostrę.....po prostu FANTASTYCZNY ROZDZIAŁ!!! kiedy Will się tłumaczył że odwiedza ojca to pomyślałam że może on wcale nie jest zamieszany w tą sprawę z Cassie ale jednak.....to musi być on!!! Zabrakło tu tylko Ashtona ;-; ale liczę na to że pojawi się w następnym rozdziale <3 dziękuję za zniszczenie mi psychiki która i tak jest już zjechana po TVD.....kocham cię za to :** <33 pozdrawiam i życzę weny! ~ horanowa.xoxo

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale się porobiło.... Nie tego się spodziewałam... Rozdział genialny, w ogóle całe opowiadanie zwala z nóg. Jesteś świetna i fajnie, że piszesz. Btw dla mnie również Cień jest blogiem roku:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Gabdbdjejevwlqgw Rozdział GENIALNY!!!
    I proszę cię odwiedź moj blog
    nowezycieclary.bligspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tez myslalam ze tu cos z asjem bedzie a tu prosze haha
    Ale co ten will kombinuje?:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham! Dziękuję, że piszesz! Następnym razem wygrasz! Jestem tego pewna! Rozdział genialny, ale byłam pewna, że ta akcja będzie z Ashtonem, a tu Will (od początku jakoś go nie lubiłam )

    ,
    Czekam na więcej! Weny życzę i czasu! ;***
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja pierdole...
    Will ty zjebie genetyczny !!!
    Dajcie mi Asha :c
    Caitlin kretynko masz szczęście !
    A ty Pepe...Boże kocham cię ale czasami mam ochotę ci przywalić ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. dla nas i tak jesteś najlepsza! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. PEPCIU JESTES GENIALNA

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiedz, że jesteś u mnie na czarnej liście za kończenie w takim momencie. Kocham to opowiadanie i już nie mogę doczekać się następnego rozdziału, dlatego BŁAGAM nie trzymaj nas długo w niepewności. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Zakończenie jak zwykle mistrzowskie :o Wiedziałam, że Will to kłamca i krętacz.
    Nie mogę się doczekań następnego. Dużo weny w pisaniu x

    OdpowiedzUsuń
  21. wiedzialam że wil to skurwesyn. :D
    mam nadzieje że zejda sie z Cieniem :3
    Przeciez ona go kocha i on ja tez wiec po co walczy? :D
    Weny życze. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. I co ja teraz zrobię? Od soboty przeczytałam wszystko i się zakochałam ♡♡♡
    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału!!! ♡♡ ps myślałam że to Ashton, miałam jeszcze że tam do niej przyjdzie i zrobią co do nich należy xd ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Gdybys ty tylko widziała moja mine jak powiedziała Ashoton xd przyznam szczerze ze odkąd Caitlin zaprosiła policjanta na noc straciłam jakakolwiek nadzieje związana z jej związkiem z Ashem. Nie miałam pojecia jak z tego wybrniesz, wiec zszokowalas mnie no, mocno! Ale i tak wgl ni było mi zal Willa.. Haha wręcz przeciwnie zaczęłam sie śmiać ;D nie lubie typa, wkurwia mnie za przeproszeniem.
    Czytając ten rozdzial zdałam sobie tez sprawę, ze akcja zaczyna sie rozkręcać i to w baaardzo poważny sposób.

    ah no zapomnialabym. Jestem tu nowa, ale pokochałam te FF bezgranicznie. I to nie ze względów na dobranych bohaterów, tylko nad treścią, która powala mnie na kolana i nie pozwala spac po nocach ;) gratuluje ci tego tak bardzo. Przebilabys tym nie jedna młodzieżówkę zaufaj mi ;)
    Kończę bo sie chyba rozpisalam za bardzo xd przepraszam taki nawyk :/ do następnego!
    /D. (@stacha4)

    OdpowiedzUsuń
  24. moja reakcja gdy czytałam TĄ część rozdziału: co kurwa

    OdpowiedzUsuń
  25. PEPE! Niszczysz moje marzenia!!! :O

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny rozdział, czekam na następny, masz talent!! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. AMEN.
    UMARŁAM.
    BOŻE KOCHAM CIĘ ! <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeju, najpierw byłam zła, w końcu jeszcze niedawno całowała się z Cieniem, ale potem hahahaha, genialne. Czekam na kolejny<3

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział!
    I no nie, jesteś genialna :')
    Nadal się z "Ashton" zamiast "Will", no XD.
    Kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  30. Boski jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeju rozdział genialny naprawdę nie spodziewałam sie takiego rozwoju spraw :) a tak w ogóle to dzisiaj mam urodziny więc to najlepszy prezent jaki mogłam na nie dostać <3 pozdrawiam i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wiedziałam ż Will kłamie. Oh god, nie lubię go od początku Pułapki. Ale moja mina jak Caitlin powiedziała że pragnie Ashtona nosz kuźwa to było takie hahahahahaa wyje z tego ciągle! 😂
    I tak będziesz się smażyć w piekle Pepe!
    Żartujé oczywiście, kocham cię bardzo ❤

    OdpowiedzUsuń
  33. o mój BOŻE !!!!!!! mówiłam ze Cie kocham nie mogę się doczekać na następny rozdział z twojej zapowiedz krwi krzyków kłótni itp czekam jeszcze bardziej <3

    OdpowiedzUsuń
  34. ja się tak cholernie ciesze że do niczego nie doszło...jak zawsze cien>>>>

    OdpowiedzUsuń
  35. zjebałaś zabawe cait, ale to dobrze. niech will CIERPI, NIE LUBIE GO I NIECH SOBIE IDZIE W CHUJ CASHTLIN NAJ EVER FOREVER KROPKA.

    OdpowiedzUsuń
  36. myślałam że seksy będą z Ashtonem :< taki luj 😭 czekam z niecierpliwością! genialnie, jakby Ashton wszedł do jej domu akurat w momencie, kiedy ona siedzi nad popalonymi rzeczami ❤ love u xo

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie no nie w takim momencie no xd Wgl pierwsze wrazenie ze Caitlin bedzie sie tutaj nam z Ashtonem seksic a tu dupa no dupa.. o luju no czekam na nexta z niecierpliwoscia <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Cień nigdy nie będzie dla mnie ,,fanfictionem z półeczki'', bo to jest w końcu Cień k*rwa, on jest czymś więcej.
    Nie lubimy Willa :D xd
    Czekam na 25 ;)
    Pozdrawiam i życzę weny ;*

    P.S. Każdy ma czasem lenia ;)
    A co do konkursu to trochę szkoda :/
    ale my i tak Cię kochamy i masz racje nie dawaj za wygraną :)

    OdpowiedzUsuń
  39. To jest takie genialne, że już bardziej nie może być. Sama nie wiem co powiedzieć, jesteś taka nieprzewidywalna.
    Twój blog jest jednym z moich ulubionych i mogłabym go czytać bez końca.
    Niestety teraz muszę wracać do rzeczywistości i głupiej chemii ;(
    Kocham, kocham kocham kocham! <3
    Życzę weny i jestem ogromnie ciekawa o co chodzi naprawdę z Willem :)

    OdpowiedzUsuń
  40. "chcę cię pieprzyć, Caitlin" wyłam ze śmiechu przez cały rozdział, bo to jasne, że jakiś gliniarz nie wygra z Ashton'em. Nie rozumiem tylko, co ona chciała osiągnąć poprzez stosunek z osobą, której tak naprawdę nie kocha. Straciła tylko czas i energię.
    Piszę tak jakby to wszystko działo się w rzeczywistości, ale ja czytając to opowiadanie tak właśnie się czuje - jakby cała akcja miała miejsce w rzeczywistości a Caitlin zmagała z codziennymi problemami poza literaturą. Stworzyłaś nowy, całkiem inny świat w mojej głowie. Przepełniony emocjami i wyobraźnią. Dziękuję ci za to. Dla nas Cień i tak wygrał
    Lysm xx

    OdpowiedzUsuń
  41. Cudo :).
    Ja się tam cieszę, że Will jej nie przeleciał. To powinien zrobić Ashton. <3.
    ~J.

    OdpowiedzUsuń
  42. JA to po prostu kocham <3 ! /Kornelia

    OdpowiedzUsuń
  43. O w mordę. Pepe... Ech. Ja nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Może lepiej popłaczę się ze szczęścia. Myślałam, ze będę musiała ci zrobić krzywdę. Ale Cait odjebała z ty Willem. Nie dziwne, że się wkurzył. Ashton górą, Will jest rurą xd Mi odwala po twoich rozdziałach... Will ma coś za uszami. Kłamie i kłamie... Czekam na rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. O mój boże rozdział swietny

    OdpowiedzUsuń
  46. Pepi nie martw się ;)) Za rok na się uda! :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Boże, jesteś najlepsza.a po za tym nie ma co się załamywać my i tak cie kochamy :*

    OdpowiedzUsuń
  48. Piękna piosenka

    OdpowiedzUsuń