piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 28


Jadąc autobusem, myślami byłam wciąż przy wydarzeniu sprzed kilku godzin. Michael pomagał mi otrząsnąć się, a także sugerował, aby wziąć dzień wolny w pracy. Nie wiedział jednak, że dzisiaj nie miałam zmiany. Okłamałam go tak jak Ashtona, ponieważ w innym przypadku nie zostawiliby mnie samej. Pozwoliłam odwieźć się pod biuro, weszłam do budynku, ale tuż po odjeździe Clifforda wróciłam i pognałam prosto na przystanek. Miałam swój plan, który musiałam wpleść w życie, a brzmiał on następująco - stanąć twarzą w twarz z Willem lub Jackiem, jakkolwiek ten człowiek się nazywał. 
Mogłam uciekać, jak to miałam w zwyczaju albo zmierzyć się z tym oszustem. Zbyt wiele spraw załatwiał za mnie Ashton. Tym razem chciałam zająć się czymś sama. Rozmówić się z nim raz na zawsze, poznać prawdę i żyć z nią dalej. 
Kiedy mężczyzna z baru powiedział o fałszywej tożsamości mojego byłego chłopaka, coś we mnie trafiło. Jakaś lampka rozbłysła w mojej głowie, a napis WINNY zaświecił się na czerwono. Skoro Theresa podejrzewała, że Will może mieć coś wspólnego z zaginięciem Cassie, mogła mieć rację. Towarzyszyła jej intuicja, która nie bez powodu nasunęła to pytanie. Zabolał mnie fakt, że nigdy sama go nie zadałam, bo nie widziałam w Willu kłamcy, a przeciwnie - patrzyłam na lojalnego i honorowego policjanta. 
Stałam przed budynkiem, w którym mieszkał funkcjonariusz długo zastanawiając się, w jak wielkie bagno mogę się wpakować. 
Ale nie bałam się. Spotkałam się z bólem, żalem i strachem nie raz, ale podczas tego momentu nie odczuwałam go nawet wtedy, gdy postawiłam pierwszy krok w stronę wejścia do starej, szarej budowli nadającej się już do remontu. Skupionym wzrokiem patrzyłam prosto na drzwi, do których się zbliżałam. Złapałam za klamkę, pociągnęłam dłoń w dół, a później znalazłam się wewnątrz budynku. Wcisnęłam guzik i czekałam na przyjazd windy, do której potem wsiadłam. Każdą czynność zdawałam się wykonywać tak naturalnie, jakbym za chwilę miała wpaść do jego mieszkania na filiżankę herbaty, a także rozmowę o błahostkach. Tymczasem w przeciągu kilku minut miałam rozpętać burzę, po której mogło przyjść słońce lub więcej deszczu.  Kiedyś pewnie wycofałabym się, ale wiele rzeczy uległo zmianie odkąd Ashton zniknął. Zaczęłam inaczej patrzyć na życie, a  ludzi traktowałam z dystansem, dzięki czemu nie uderzyły we mnie oszustwa Willa. Nigdy nie był mi tak bliski, jak Ashton. Okłamywałam samą siebie przez dłuższy czas. Kamuflowałam uczucie do Irwina, gdyż nie sądziłam, że może ono mieć taką siłę. 
Zapukałam, a on po jedenastu sekundach otworzył drzwi mając zaskoczenie wymalowane na twarzy. Cichutko westchnęłam, przeciskając się obok niego bez słowa. Nie licząc na zaproszenie, wkroczyłam do jego mieszkania, a następnie do salonu, gdzie usiadłam na kanapie. Płaskie dłonie złączyłam ze sobą, po czym przytknęłam je do ust. Łokcie oparłam na kolanach. Siedziałam i gapiłam się w telewizor, dopóki Will nie przyszedł do mnie. Kiedy to zrobił, zajął miejsce naprzeciwko. Splótł ręce, podtrzymując je na klatce piersiowej. Mierzyliśmy się wzrokiem krótką chwilę, aż zdecydowałam się rozpocząć rozmowę, dla której postanowiłam się tutaj pojawić.
- Interesuje mnie  Cassie - rzuciłam zwyczajnym tonem - Chciałabym dowiedzieć się, gdzie ją znajdę.
Konsternacja na jego twarzy dała mi do zrozumienia, że słowa które usłyszał, nie były tymi, o których myślał. Zapewne liczył na wyjaśnienie naszych relacji bądź przeprosiny z mojej strony, bo przecież nie miał zielonego pojęcia o tym, że znałam jego prawdziwą tożsamość.
- Czy ty właśnie prosisz mnie o pomoc? Po wszystkim, czego doświa...
- Nie - odparłam szybko nie dając mu skończyć - Pytam, gdzie ona jest.
Blondyn wstał, najwyraźniej oburzony moim zachowaniem.
- Jakim sposobem mam ją znaleźć?! - wydarł się.
- Może wcale nie musisz - wzruszyłam ramionami, a uśmiech zagościł na mojej twarzy - Nie wspomniałam o tym, iż zaginęła - zauważyłam.
Zamilkł, gapiąc się na mnie niczym na obraz warty kilkanaście milionów. Zaskoczyła go moja przebiegłość. Fakt, że byłam o krok do przodu zmusił go do hamowania się w swoich odpowiedziach i dłuższego myślenia nad ich formułowaniem. 
Od razu zabrał się za tłumaczenie.
- Musiałem o tym usłyszeć.. 
- Po prostu o tym wiedziałeś - rzuciłam kręcąc głową ze znudzenia - Nie oszukasz mnie znowu, Jack.
Zastygł, gdy z moich ust padło jego prawdziwe imię. Jego mięśnie napięły się, a dłonie zacisnął w pięści. Wzrok chłopaka bezbronnego i przepełnionego litością zmienił się w ciężki i pogardliwy. Taki, jakiego jeszcze nigdy nie widziałam na jego twarzy, bo dopiero pokazał tą prawdziwą. 
Milczeliśmy oboje, wpatrując się w siebie. Czekałam, aż Jack zacznie się tłumaczyć, albo mieszać swoje zeznania, jednak on patrzył na mnie i nawet nie spróbował otworzyć ust. Gniew przepływał przez jego żyły. Sądził, że pociągnie swoje kłamstwo dłużej, a tymczasem zaskoczyłam go odkrywając prawdę. W dodatku mówiłam o niej ze spokojem, co zapewne potęgowało jego złość, bo tylko pokazałam, że przedstawienie, które odstawił nie zrobiło na mnie wrażenia. Przyzwyczaiłam się do oszustw. Nie zamierzałam wrzeszczeć, ani rzucać w niego obelgami tylko po to, aby było mi lepiej, bo wcale nie czułam się źle. Wręcz przeciwnie, czułam satysfakcję, gdyż po raz pierwszy moje podejrzenia okazały się prawdziwe. Nigdy nie ufałam mu w stu procentach.
- Posłuchaj... - jego głos wydawał się opanowany, ale zauważając jak zaciska zęby, żeby przypadkiem nie unieść tonu, wiedziałam, że znów odstawia szopkę. Prychnęłam, po czym wstałam z miejsca i pokierowałam się w stronę drzwi, które następnie otworzyłam. Na do widzenia odwróciłam się, a potem powtórzyłam, czego od niego oczekuję.
- Do jutra chcę zobaczyć adres miejsca, w którym znajdę moją przyjaciółkę.
Już miałam wychodzić, kiedy złapał mnie za nadgarstek. Jack przyciągnął mnie do siebie, a później popchnął na ścianę. Starałam się wyrwać, ale zacisnął dłonie na moich rękach i przyparł je do ściany, czym unieruchomił górną część mojego ciała. Abym nie mogła uderzyć go nogą, przycisnął swoje ciało do mojego. Nasze twarze dzieliły centymetry. Patrzył na mnie wrogo, z szyderczym uśmiechem, bo nareszcie miał nade mną przewagę. Ciężko oddychał, tak samo jak ja, ponieważ dopiero w tym momencie dopadł mnie strach. Byłam w potrzasku i mogłam liczyć jedynie na cud. 
- Nie lubię, gdy ktoś wtrąca nos w nie swoje sprawy, wiesz? - syknął, przyglądając mi się. Czerpał przyjemność widząc przerażenie w moich oczach, śmiał się. - Pchasz się w wielkie bagno, Caitlin - szepnął do mojego ucha - Mimo że od dawna twoja sytuacja jest bardzo słaba..
- Twoja w tej chwili jest gorsza.
Jack puścił mnie, a sam uderzył o ścianę obok, gdy ktoś niespodziewanie go popchnął. Brytyjczyk padł na ziemię. Odwróciłam twarz w kierunku mojego wybawcy. Nie kryłam zaskoczenia, spoglądając na nikogo innego, jak Caluma. Nie sądziłam, że to właśnie on przyszedł mi na ratunek. W końcu nie widziałam go kilka dni. Byłam przekonana, iż zostawił swoich przyjaciół i wybrał wolność, a także samotność. Pomimo urlopu, ucieszył mnie jego powrót, zwłaszcza w tej chwili grozy.
Jack wstał, a na jego twarzy gościł radosny, psychopatyczny uśmiech.
Zacisnął pięść, wypuścił cios w głowę i chybił, bo Calum zrobił unik. Natychmiast chwycił go za przegub, wscunął przedramię pod łokieć i zgiął mu rękę w stawie. Nie mając wyboru, chłopak upadł na kolana, co było fatalnym ruchem, gdyż Hood nie czekał ani chwili dłużej, aby uderzyć nogą prosto w jego twarz. Coś chlasnęło, ale długo nie zastanawiałam się skąd dobiegł ten dźwięk. Spoglądając na Willa, a raczej Jacka, dostrzegłam zakrwawiony nos, który prawdopodobnie został złamany. Calum położył swoje dłonie na koszulce chłopaka, po czym zgniótł ją i pociągnął ledwo przytomnego blondyna w górę. Byłam w szoku widząc, z jaką siłą Cal popchnął brytyjczyka na ścianę. Nie miałam wątpliwości, że dokumenty dotyczące ukończenia szkoły policyjnej przez Willa Heathrowa zostały sfałszowane, ale sądziłam że mimo wszystko trenował, w końcu był bandziorem. Tymczasem niższy od niego o jakieś dziesięć centymetrów Calum, nawet się nie zmęczył, zbijając go na kwaśne jabłko. Niemniej jednak miałam dość tego widoku i zdecydowałam się przerwać krwawą jadkę, zanim Calum zabiłby człowieka na moich oczach. 
- Calum.. - mruknęłam, dotykając jego ramienia - Wystarczy - powiedziałam błagalnie i o dziwo moje słowa dotarły do ciemnowłosego, bo cofnął się o kilka kroków.
- Przy następnej okazji zabiję cię, więc módl się, żeby więcej takiej nie było, śmieciu - warknął Hood lustrując chłopaka pełnym grozy spojrzeniem, które wywołało dreszcze na mojej skórze. - Gdzie jest dziewczyna. - nawet nie zapytał. Jego słowa miały bardziej formę rozkazu niż pytania czy prośby.
- Nie wiem! - wydarł się Jack, a potem splunął śliną pomieszaną z krwią na podłogę. Otarł swoje usta wierzchem dłoni i spojrzał na nas miną smutnego psa - Nic jej nie zrobiłem, nie po to tu przyjechałem!
- A więc po co?! - wrzasnął Calum, ruszając ponownie na brytyjczyka, ale zatrzymałam go szarpnięciem za rękę.
- Szef dał mi zadanie - odpowiedział grzecznie - Miałem być kretem.
Ciało Caluma było rozgrzane, gotowe do kolejnego pojedynku. Zdenerwowanie w jego ciele wzrastało z minuty na minutę. Zdawkowe odpowiedzi Jacka nie zadowalały go. Chciał wyciągnąć z niego jak najwięcej, ale nie mógł, co tylko dawało mu w kość. Mogłam zgadywać, co w tej chwili chodziło po jego myślach, jakie sposoby tortur proponował w swojej głowie dla Jacka. 
- Kto. Jest. Twoim. Szefem. - zaakcentował każdy wyraz powoli i wyraźnie, żeby funkcjonariusz zdał sobie sprawę ze swojej klęski, która zbliżała się wielkimi krokami. 
- Ktoś dobrze ci znany - odparł, a wtedy Calum nie wytrzymał i cisnął w jego twarz pięścią. Jack uderzył głową o ścianę, po czym stracił przytomność. 
Wybłagałam Caluma o wyjście z domu chłopaka i zostawienie go w spokoju. Nie potrafiłam patrzeć na agresję, która kierowała przyjacielem Ashtona. Wystarczająco wielu bójek naoglądałam się zarówno w telewizji jak i na żywo. Nie zdołałabym obserwować katuszy, jakie Calum zaserwowałby Jackowi. 
Ciemnowłosy chwycił moją rękę, a następnie pociągnął za sobą w stronę drzwi wyjściowych. Szedł szybko, nie zdołałam dotrzymać mu kroku, ciągnął mnie za sobą. Nie wyrażał chęci rozmowy. Burkał coś pod nosem, trochę przekleństw wyleciało z jego ust, ale nie zwracał się do mnie przez całe pięć minut podróży do samochodu. Sama próbowałam zachęcić go do dyskusji. 
- Jak mnie znalazłeś? - spytałam.
- Nie szukałem - odparł, a ton jego głosu przyprawił mnie o dreszcie.
Wywnioskowałam, że Calum podjął decyzję działania na własną rękę. Nie przyszedł mi z pomocą, a jedynie natrafił na mnie i postanowił interweniować. Zamierzał sam wpaść na małą pogawędkę do Jacka. Dzięki Bogu, znalazłam się pomiędzy nimi. Gdybym była nieobecna, Hood prawdopodobnie zabiłby człowieka, który w świetle prawa jest policjantem, bo nikt nie mógłby go powstrzymać. Całe szczęście, że ta sytuacja skończyła się inaczej. 
Gdy opuściliśmy budynek, Calum puścił moją dłoń i szybko pokierował się do auta, zostawiając mnie w tyle. Nie musiał zbyt wiele mówić, jego zachowanie dawało mi do zrozumienia, że nie mamy sobie nic do wyjaśnienia. Ja jednak miałam odmienną opinię. Czułam, że muszę go powstrzymać przed głupstwem, czyli odcięciem się od grupy. Razem mieliśmy szansę przebrnąć przez ten chaos, ale osobno.. szanse były nikłe.
- Calum, zaczekaj! - krzyczałam, ale Calum nie zwalniał - Hood! - wrzasnęłam.
- Nie ma za co, Caitlin - odkrzyknął wesoły, nie zatrzymując się. Szedł dalej, a ja zaczęłam go gonić.
- Calum, przestań!
Ciemnowłosy przystanął, a potem odwrócił głowę. Światło dochodzące z latarni padało na jego twarz, a wtedy zobaczyłam jak patrzy na mnie pytająco. 
- Przestań, co?  
Zatrzymałam się, kiedy byłam wystarczająco blisko, żeby dokładnie go widzieć. Popatrzyłam na niego pełna litości. Wzruszyłam ramionami.
- Przestań trzymać mnie na dystans - odparłam - Nie zostawię cię, nie tak jak Ashton... czy Mali.
Od początku wiedziałam, że postawa Caluma nie została wyrobiona tylko i wyłącznie dzięki Ashtonowi. To byłby dla Irwina zbyt wielki zaszczyt - zniszczenie człowieka do szpiku kości, zabicie jego uczuć w osiemdziesięciu procentach. Za to wszystko odpowiadało życie, pewne sytuacje, które ukształtowały ciężki charakter jego przyjaciela. 
Wypowiedziane przeze mnie zdanie było dużym błędem biorąc pod uwagę złość dominującą w ciele Caluma. Wspomnienie o Mali jeszcze bardziej go rozwścieczyło, co zobaczyłam w jego oczach. Nagle cała jasność znikła, a zastąpił ją mrok. Calum szybkim krokiem wrócił do mnie. Zacisnął dłonie na moich ramionach, dając mi wyraźnie do zrozumienia, że wybrałam zły moment na rozmowę, a właściwie.. nigdy nie powinnam poruszać tego tematu.
- Nie waż się więcej wypowiadać jej imienia - zagroził, szarpiąc moim ciałem. Zostawił po swoim uścisku czerwone znamiona, które w niedalekiej przyszłości miał zmienić się w siniaki. Być może byłam szalona, jednak brnęłam w zaparte, chcąc raz na zawsze wyprostować naszą relację.
- Bo co? - zapytałam - Nic mi nie zrobisz Calum, nie mógłbyś.
- Gówno o mnie wiesz!
- Masz rację - odparłam ze spokojem, rozkładając ręce w geście poddania się - Ale chcę się dowiedzieć. Chcę cię wysłuchać i chcę zrozumieć twój ból i wiem, że ty też tego chcesz, więc nie odpychaj mnie. Im dłużej tłumisz w sobie cierpienie, tym gorzej. W końcu wybuchniesz z większą siłą i nie będziesz w stanie nad tym zapanować. Dojdzie do tragedii.
- Nie jestem Ashtonem, który w furii ma ochotę zatłuc każdego - prychnął.
- Nie miałam na myśli tego, że zrobisz komuś krzywdę.
- Tylko, że zrobię ją sobie.. - dokończył, wyjmując słowa prosto z moich ust. Zaśmiał się i spojrzał w ziemię, a po chwili przemówił. - Bawisz się w pieprzonego psychologa? Jeżeli tak, to radziłbym ci poszukać innego pacjenta.
Ból, jaki ujrzałam w jego oczach odczułam na sobie. Trafiłam w samo sedno. Domyślałam się, że podczas odcięcia się od grupy, włóczył się po ulicach, szukając rozwiązania. Nie wiedział co ze sobą zrobić, dlatego że wszystkim co miał był Ashton, Luke i Michael. Reszta mostów została popalona. 
Ale Calum unosił się dumą i honorem. Nie potrafił wybaczyć zdrady, ani oszustwa. Zrozumienie przychodziło mu z trudem, zupełnie jak mi. Z tego powodu chciałam dotrzeć do niego, bo byłam w podobnej sytuacji i wiedziałam, że jest szansa na uratowanie go przed zachowaniem swojej maski na zawsze. 
- Dlaczego zachowujesz się w ten sposób?!
- Bo taki jestem, Caitlin! - wrzasnął - Takim jestem człowiekiem!
- Nie.. - pokręciłam głową, pewna swoich przekonań - Udajesz twardego gościa, którego nie wzrusza ludzkie cierpienie, bo ludzie skrzywdzili cię do takiego stopnia, że boisz się okazywać uczucia czy targające tobą emocje.
- Powiedziałem ci już - syknął, szarpiąc mną - Nie jestem twoim pacjentem!
- To nie jest sesja psychologiczna, a prawda! - krzyknęłam - Czemu nie otworzysz się i nie porozmawiasz ze mną!
- Bo mam dość ludzi, którzy przez moment przy mnie będą, a potem uciekają! - odpowiedział krzykiem - Mam dość ufania złym osobom! Rozumiesz?!
Przystanęłam patrząc na niego z politowaniem.
- Nie każdy człowiek jest taki sam.
- Przejdź moją ścieżką życiową, a wtedy powiedz czy nadal wierzysz w swoje słowa.
Ostatnie struny pękły, bo jego głos zmiękł, a zdanie wypowiedział z większym spokojem, a mogłabym rzec, że usłyszałam jego niewypowiedzianą prośbę o pomoc. 
- Więc zapraszam na spacer.
Wyciągnęłam dłoń w kierunku chłopaka. Spojrzał na mnie, a później na moją rękę z niechęcią i brakiem zdecydowania. Dopiero po minucie podjął decyzję i uścisnął moją dłoń, udając się ze mną w stronę parku. 


_____________________________________________________

Dobry wieczór!
Rozdział krótki i po długim czasie, a ponadto słaby, ale obiecałam się wytłumaczyć, więc teraz przyszedł na to czas. 
Nie mogę za wiele powiedzieć. Jak niektórzy z Was zdążyli zauważyć na twitterze, bądź fejsbukowym fanpejdżu, dodałam posta, gdzie informuję, iż pod koniec kwietnia dostaniecie wiadomość odnośnie książki "Cień". To tyle, co w tej chwili mogę Wam oznajmić. Chciałabym, żebyście na nic się nie zapalali. Dopóki nic nie jest dopięte na ostatni guzik, możemy sobie gdybać. 
Z tego powodu właśnie wszystko idzie z opóźnieniem. Cały czas nowa wersja Cienia jest edytowana, próbuję to nadgonić, ale mam jeszcze pierdyliard innych spraw i staram się naprawdę aktualizować chociaż Pułapkę na czas, bo nie chcę wspominać o moich nowych opowiadaniach, które stoją w miejscu. (Największe przeprosiny dla czytelników "Psycho", bo tam rozdziały przestały się pojawiać) W święta zamierzam wziąć się konkretnie do roboty. Nie chcę Was zostawiać w tyle, zawodzić, ani nic z tych rzeczy. Choćbym miała paść czy stanąć na głowie, postaram się więcej nie mieć takich opóźnień. Pinky promise!

ps. Pułapka będzie miała 35-36 rozdziałów + Epilog.

Chciałabym Wam życzyć Wesołych Świąt, spędzonych spokojnie i w gronie rodzinnym. No, może poza Śmingusem Dyngusem, który obowiązkowo musi być spędzony szalenie, chociaż pogoda nie dopisuje.. ale może w ten jeden dzień będzie ciepło, kto wie? W każdym bądź razie liczę na to, że każdy z Was odpocznie w te święta i będzie się dobrze czuł. Ja zamierzam skupić się na pracy przy Cieniu, jedzeniu i... jedzeniu.

Pozdrawiam Was cieplutko!

ps2. Zauważyliście, że niedługo 2 miliony wyświetleń na blogu? Istne szaleństwo!

62 komentarze:

  1. Wesołych Świąt Pepciu! <3
    Wspaniały rozdział *o*

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebisty rozdział jak zawsze
    życzę ci pepe wesołych i radosnych świąt xx

    OdpowiedzUsuń
  3. boże najlepszy prezent na urodziny !!
    powrót Caluma w wielkim stylu 😁

    OdpowiedzUsuń
  4. CALUM IS BACK BITCHEZ
    niech sie Cait pogodzi z Ashem :(
    wesołych swiat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No wreszcie Calum sie otworzy i nalezalo sie Jack'owi
    Wesolych Swiat Pepe i Powodzenia z ogarnieciem tego wszystkiego Tzrymam za Ciebie kciuki ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. <3
    Odważna Caitlin - podoba mi się :D
    Calum :)
    Czekam i wierzę w Ciebie ;)
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Pepe co ty gadasz że rozdział jest słaby? Jest świetny naprawde
    Cieszę się że w końcu pojawił się Calum bo tęskniłam za nim, cholernie mi go szkoda i pod koniec rozdziału miałam łzy w oczach.
    Szkoda że zostało już tylko kilka rozdziałów Pułapki :(
    Życzę Ci Wesołych Świąt i tyle jedzenia ile pomieścisz! Postaraj sie też odpocząć i zrelaksować, spędź czas z rodziną bo w końcu o to chodzi w święta x

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawzajem kochana<3
    Rozdział świetny i szkoda mi Caluma, bo zawiódł się na tylu ludziach.. może Caitlin go zmieni? :)

    Zapraszam:http://brilliant-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział genialny <3.
    Uwielbiam takie szczere rozmowy między bohaterami.

    Tobie również życzę wesołych Świąt, abyś odpoczęła, nabrała siły do dalszego działania, spędziła je w gronie rodziny. wszystkiego co najlepsze :*

    ~J.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nareszcie jest! Nie mogłam się już doczekać.
    Jak zawsze genialny!

    zapraszam do mnie - she-is-innocent.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten rozdział jest taki kochany jejuś

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeju Pepe, cudowny rozdział! Wesołych świąt ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. o cholera, Hoodie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Robi się coraz ciekawiej,, kto by pomyślał, że Caitlin i Calum będą mieli ze sobą coś wspólnego. Rozdział świetny, pozdrawiam i czekam na kolejny.

    Ana :)

    OdpowiedzUsuń
  15. rozdział bardzo intrygujący czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteś najlepsza!!!!!! Rozdzial cudowny <3 i tak jak ma początku Cienia trzymałam kciuki żeby udało Ci się wydać książkę tak trzymam kciuki i teraz :****
    Też życzę Ci wesołych świąt :*
    Odpocznij sobie, bo i tak jestem pewna, że nas - czytelników nie zawiedziesz <3
    Pozdrawiam kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział jak zawsze świetny! Czytam twojego bloga od niedawna jakoś zaczęłam tydzień temu. Przeczytałam wszystkie rozdziały w 2 dni (ok.) :) I naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem!!!!! Piszesz naprawdę świetnie <3 Codziennie kiedy tylko skończyłam wszystkie rozdziały wchodziłam i z zapartym tchem patrzyłam czy jest rozdział. xD Chyba jeszcze nigdy nie czytałam lepszego bloga! :* Z wielkim utęsknieniem czekam na książkę (trzymam bardzo mocno kciuki i resztę palców).
    Co do rozdziału to podoba mi się, że Calum tak ją wybawił i opresji i pobił Willa/Jacka. Nie wiem czemu ale lubię gdy ktoś w notce dostaje po pysku xD
    Kocham! Pozdrawiam! I życzę dużo weny (sama wiem jak bardzo jest potrzebna) :*
    Kasia
    PS. Zapraszam do mnie http://mojaniezgodna.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  18. Taaaaak się cieszę, że Calum wrócił! Na początku myślałam, że to Ash postanowił uratować Caitlin, a tu taka niespodzianka. Dobrze znowu mieć go w opowiadaniu. Mam nadzieję, że coś więcej o sobie powie. Dobrze, że się spotkali w domu Jacka.
    Nie wydawało mi się, żeby rozdział był krótki. Taki w sam raz. Cieszę się, że się pojawił.
    Wesołych świąt wielkanocnych Pepe!

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział jest jak zawsze świetny, co tu dużo mówić :) Spokojnie pepe, nie przemęczaj się za bardzo, opowiadania mogą poczekać :D I nawzajem, wesoołych świąt! x

    OdpowiedzUsuń
  20. O mój Boże, tak! Nareszcie Calum się pojawił i szczerze mówiąc miałam cichą nadzieje że on i Cait się spotkają i porozmawiaja dlatego ten rozdział sprawił że czuje sie jak dziecko które dostało cukierka akcmsmdkjskdkskd. Kocham Caluma i Cait razem bo mimo że tak często się klocili etc. to mieli coś wspólnego omg. Rozdział jak wcześniej wspomniałam jest cudowny! Dziękuję x

    OdpowiedzUsuń
  21. omg, już chce tą rozmowę z Calumem ☺ nareszcie dowiemy się o przeszłości Cait :)
    rozdział jest świetny
    Wesołych świąt :*

    @todoingthemost :* <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, trafiłam na tego bloga nawet sama nie pamiętam jak. To jest po prostu cudowne opowiadanie. Ostatnie 2 dni spędziłam na czytaniu Cienia i Pułapki. Ten blog to jeden z najlepszych jakie czytałam, a jest ich naprawdę dużo. Tak patrząc po przeczytaniu całości,aż do tego rozdziału, to fabuła niby prosta, ale przez dużo zaskakujących momentów i różnorodności charakterów bohaterów jest to bardzo ciekawe i oryginalne. Życzę weny i dziękuję, że piszesz to opowiadanie. Masz talent. Marysia.

    OdpowiedzUsuń
  23. teraz się będę modliła o to żeby nie było żadnej dramy w pułapce bo wow jak zaczniesz dramę to to się nie skończy.

    OdpowiedzUsuń
  24. super rozdział vnngg cal, w końcu!

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny rozdział jak zawsze Pepe! Wzajemnie wesołych świąt i życze dalszej weny :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Tobie też życzę wesołych świąt. Rozdział świetny. Życzę mnóstwo weny kochana Pepe. 💗

    OdpowiedzUsuń
  27. Powrót Caluma w wielkim stylu. Dopiero wrócił, a już komuś przywalił. To jestmoja ulubiona postać w tym ff. Może w następnym rozdziale dowiemy się dlaczego Calum jest taki jaki jest. Ale z drugiej strony ta śmierć. Boje się tego rozdziału. Ni nic, mogę Ci życzyć wesołych świąt, mokrego poniedziałka i duuuużo weny i chęci do dalszego pisania. I POWODZENIA Z KSIĄŻKĄ.!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Cait i Calum? Wow XD Może się jej zwierzy?

    OdpowiedzUsuń
  29. Ouu!!! *_* świetny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie pieprz Pepe, że zły rozdział, bo na lepszy nie mogłam liczyć! Nigdy nie lubiłam "Willa". Ale mu Calum nakopał! >>>>>>>>>>> Jestem serio szczęśliwa, że Calum się przed nią otworzył! Teraz będzie tylko lepiej... (Chyba). Chciałbym, żeby się pocałowali :')))))) Nie mogę się doczekać nasnastępnego rozdziału!!!! Kocham Cię Pepe :))) :* <3

    OdpowiedzUsuń
  31. A więc.... kiedyś napisałaś pod czyimś komentarzem, że czytasz wszystkie opinię, więc i ja napiszę coś od siebie. :) Moim skromnym zdaniem nie ma lepszego ff jak Twoje. Dlaczego tak sądzę? Bo przeczytałam je w 3 popołudnia, calutkie i baaardzo, bardzo dokładnie. Przyznaję, czytałam kiedyś początek, ale potem miałam jakiś kryzys i nie czytałam już nic, teraz widzę jaki to był cholerny błąd bo nic nie dało mi ostatnio tyle radości co przeczytanie tego opowiadania. Przyznaję się, że kilka razy wyłam jak opętana, a szczególnie kiedy wczoraj czytałam zakończenie Cienia. Serio, dziewczyno dawno na żadnym dramacie tylu łez nie wypłakałam, ale były też momenty, w których nieźle się uśmiałam i właśnie za to wszystko wielkie i szczere DZIĘKUJĘ!!!! Dziś pochłonęłam całą Pułapkę i czekam niecierpliwie na kolejne rozdziały (już mi przykro jak sobie pomyślę, że za kilka rozdziałów finał). Przepraszam trochę się rozpisałam ale myślę, że takie komentarze motywują do dalszego działania :) Jeszcze raz dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za najwspanialsze, niekiedy mrożące krew w żyłach, przyspieszające tętno i wyciskające łzy wzruszenia ff. Weny kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Rozdział świetny ,z resztą jak zawsze . Czekam z niecierpliwością na next. Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten rozdział miał być słaby? Jest świetny! I wreszcie wrócił mój kochany Calum. A to zakończenie >>>> Ja chcę już następny!
    Wesołych świąt x

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten moment, kiedy Caitlin wypowiedziała prawdziwe imię Jacka...
    Domyślam się kto jest szefem Jacka i kto dzwonił do Cait...
    Dobrze myślę?

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny rozdział! Strasznie się cieszę, że Calum wrócił, bo brakowało mi go w całym opowiadaniu. Może wreszcie się otworzy przed Cait i poznamy trochę lepiej jego historię. Mam taką nadzieję:) Z niecierpliwością czekam na kolejnh rozdział.
    Wierzę w to, że uda ci się ogarnąć to wszystko. Dasz radę:D!
    Życzę ci spokojnych, radosnych i zdrowych Świąt Wielkanocnych i duuuużo weny;*

    A tak na koniec chciałabym zaprosić na mojego nowego bloga: https://eyes-of-my-life.blogspot.com
    jest na razie tylko prolog, ale już piszę dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  36. piekny rozdzial jak kazdy! :*

    OdpowiedzUsuń
  37. Czyli rozumiem że nie będzie 3 części cienia? T^T
    Rozdział jak zwykle cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak ja Cię kocham pepe ;-;

    OdpowiedzUsuń
  39. jejku w koncu Calum! tesknilam za nim☺
    swietny rozdzial jak zawsze, weny xx

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja pierdziele...
    Jestem tu nowa, nie słucham sosów, ale to opowiadanie mieści się w mojej ulubionej piątce!
    Kobieto, całego bloga przeczytałam w dwa dni, dwa pierdzielone dni... Cholera jasna, to opowiadanie jest strasznie popaprane, ale to sprawia, że potrzebuje go więcej i więcej i o mój Boże, nie jestem pewna, czy wytrzymam do następnego rozdziału... ( wiem, będę musiała xd ) ale ja przecież nie będę wiedziała co ze sobą zrobić, to będzie jakaś katorga...
    Dobra, kończe już, bo pewnie zaczne paplać bez sensu- tak to jest, gdy jestem podekscytowana, a w tym momencie jestem bardziej niż podekscytowana, albo raczej bardzo, bardzo ciekawa, by dowiedzieć się co będzie dalej...
    Muszę Ci też napisać, że gdy skończyłam pierwszą część miałam ochotę z Tobą zrobić to samo, co Ty "zrobiłaś" z Ashtonem, oj, gdybyś mnie zobaczyła w tamtym momencie pomyślałabyś, że jestem, nie wiem, chora psychicznie, czy coś... Ale na szczęście teraz jest coraz lepiej ( a bynajmniej mam nadzieję, że będzie tutaj chodź trochę scen Cait + Ashton, bo inaczej chyba wyłysieję, ja żyję ich wspólnymi pocałunkami, a tu jest ich bardzo mało :(. )
    Bądź co bądź, kocham to opowiadanie i mam nadzieję, ze już niedługo pojawi się następny rozdział ;).
    Pozdrawiam :P.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  42. Popłakałam się ;"((
    Rozdział był mega cudowny.*_*

    OdpowiedzUsuń
  43. Calum! ♥ rozdzial GENIALNY!
    do następnego! :)

    OdpowiedzUsuń
  44. rozdział jak zwykle przeszedł moje oczekiwania, niesamowity! wielkie zaskoczenie pojawieniem sie Caluma, fajnie jakby wrócił, dobrze że Caitlin z nim porozmawia, a co do relacji Ashton-Caitlin, to fajnie że wszystko jest takie tajemnicze i toksyczne, niby ich uczucie jest ponad to, ale ciągle sie kłócą a i tak widać że nie przeżyli by bez siebie, fajnie że opisujesz to w tak ciekawy sposób a nie tak prostolinijnie, przez to zachęcasz do czytania dalszych rozdziałów, pomimo że nie musisz bo i tak każdy kto jest na bieżąco jest chyba w niezłym transie i oczekuje więcej i więcej ;) mam nadzieje że odpoczęłaś podczas tych Świąt, ale również dodasz szybciej niz wcześniej rozdział bo USYCHAM, a ten był taki króciutki, że nie mogłam się niem długo nacieszyć, ale nie narzekam bo ciesze się że w ogóle istnieje ten fanfik, bo jest nie do przebicia :) ilysm!

    OdpowiedzUsuń
  45. Zaczęłam czytać Cień w piątek i zakochałam się. 3 nieprzespane noce <3 Od piątku czuję się, jak na kacu. Sypiałam 2-3 godziny dziennie. Ciągle chciałam czytać ff. Kocham ♥

    Calum wrócił hfasdkjasifusa *.*
    Teraz sobie porozmawia z Caitlin i wszystko będzie dobrze.
    Marzenia. Pewnie ktoś zadzwoni i im przerwie albo będą chcieli ich zabić, albo Ash się wpieprzy haha

    Czekam na kolejny rozdział, kocham,
    Ślimuśia xx (@slimusia_23)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ostatnie dni spędziłam na czytaniu Cienia i jestem naprawdę zafascynowana tą świetną powieścią.
    Ta najlepszy blog jaki w życiu czytałam, a czytałam ich naprawdę dużo: )
    Możesz mnie poinformować jak będą nowe rozdziały? melody13carter@gmail.com
    Z góry dziękuję <3
    Pozdrowuenia i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  47. To tak czytałam cień i pułapkę przez dwa dni. Przez święta. Zarywalam nocki i nawet w gosci wczoraj nie pojechałam bo czytałam to!
    To jest kurwa genialne!
    Moje pierwsze czytane ff które nie Justinie . Uwielbiam to!

    OdpowiedzUsuń
  48. Świetny rozdział :) Jestem zaskoczona całym obrotem sprawy :) Ale to chyba okej :P ZAKOCHAŁAM SIĘ W TYM NA ZABÓJ <3

    OdpowiedzUsuń
  49. Dobrze że Calum! Ta cała akcja z Will'em/Jacki'em zaczynała wymykać się spod kontroli i już myślałam, że ją uprowadzi czy coś.
    Trzymam kciuki za książkę

    OdpowiedzUsuń
  50. Rozdział jak i cały blog jest genialny, trafiłam na twojego bloga jakiś tydzień temu i miałam sporo rozdziałów do nadrobienia, do tego ciągła nauka przez co troche mi to zajeło. W sumie przez ten tydzień nie mogłam się na niczym skupić cokolwiek robiłam myślałam tylko o losach bohaterów. Robiąc jakąś rzecz potrafiłam ją przerwać tylko po to żeby przyczytać chociaż jeden rozdział.
    Historia, którą piszesz jest jest niespotykana, a bohaterowie porywający, to jak doskonale ich dopracowałaś, jak potrafisz opisać nam świat który ich otacza, ich codzienność jest intrygujące. Czytając to czuje się jakbym była jedną z bohaterek.
    A już pisząc do rozdziału.. to wow. Nie spodziewałam się tutaj Caluma, Caitlin chyba go rozumie, mam nadzieje, że szczerze porozmawiają. Kto jest szefem Jacka? Fałszywy facet... nie znosze go, szkoda że Cal mu nic nie zrobił xD
    Czekam na kolejny rozdział i Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  51. Kiedyś próbowałam przeczytać Cienia, ale odpuściłam z powodu nauki. Poza tym, wtedy ogólnie wycofałam się z blogosfery.
    Trzy dni temu postanowiłam się wziąć w garść i przeczytać od deski do deski.
    Pepe, jesteś fenomenalna. To w jaki sposób budujesz napięcie, układasz losy bohaterów, przedstawiasz ich charaktery... Fantastyczne.
    Mam nadzieję, że wydasz książkę i będziesz z niej zadowolona.
    Co do rozdziału, już w 27 byłam pewna, że pojawi się Calum. Tylko wyczekiwałam tego momentu, a gdy Caitlin postanowiła jechać do Jacka, nie widziałam innej możliwości jak Calum na miejscu.
    Czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam
    Caroline xx
    Ps. Czytam również Psycho i tam jesteś dopiero epicka. To trudne przez pokazanie emocji Michaela w stanie szaleństwa.

    OdpowiedzUsuń
  52. OMG !!!!!Calum wreszcie pokaże jaki naprawdę jest i opowie caitlin swą historię? ???? Omg omg omg! !!!!i jak tu wytrwać do kolejnego rozdziału? ! Cały czas w mojej głowie krąży jedna myśl. ..CALUM. ..CALUM. ...CALUM...CALUM......CALUM. ...CALUM. ...CALUM....UFFVHYHJFYFBJTEHKU DAWAJ NEXTA pliss




    P.S. www.potomkowie-aniola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  53. dasz linka do psycho??:)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Szablon
Fantazja
zxvzxvz