wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 9

Stałam z szeroko otwartymi ustami nieruchomo mając nadzieję, że może jednak to wszystko mi się przyśniło. W mojej głowie wciąż widniał obraz wychodzącego chłopaka z mieszkania, zamykającego za sobą drzwi, jakby to był jego dom. Ocknęłam się w końcu i przebiegłam korytarz zatrzymując się przy wejściu do mieszkania; podeszłam bliżej i przekręciłam klucz w zamku. Odwróciłam się plecami; opierając się o drzwi powolnie osunęłam się w dół siadając. Odchyliłam głowę zatrzymując ją na drzwiach i zamknęłam oczy. Nabrałam powietrza do płuc, a po chwili je wypuściłam.
'Już go nie ma' pomyślałam znowu przymykając oczy. Nie rozumiałam dlaczego to się dzieje. Dlaczego akurat mnie? Do tej pory takie rzeczy widziałam jedynie w filmach kryminalnych czy horrorach, a teraz? Teraz dzieje się to na prawdę i jest to bardziej przerażające niż ta sama sytuacja na ekranie telewizora.
Cholera - przeklęłam w głowie. Najważniejsze, że nic mi się nie stało. To zawsze mogło się skończyć o wiele gorzej. Przecież mógł mnie zabić, albo zgwałcić, a tego nie zrobił. Nie wściekł się, mimo, że go widziałam. Może tego nie zauważył?
Odkręciłam moją głowę w stronę swojego pokoju. Przypomniałam sobie, że włamywacz szedł w kierunku wyjścia, więc musiał gdzieś być. Wstałam z podłogi i podążyłam do sypialni. Na moim łóżku znajdowała się zgięta w pół prostokątna kartka, a obok niej czarne kwadratowe pudełko oraz czerwona róża. Stojąc w progu drzwi przyglądałam się rzeczom znajdującym się na pościeli. Oczywiście, że byłam ciekawa, co znajduje się w środku, ale nie byłam do końca przekonana czy powinnam to otworzyć. Co jeśli to jakaś bomba? Albo pułapka i ten wariat za chwilę znowu się tu zjawi?
- Caitlin idiotko, dramatyzujesz - powiedziałam sama do siebie, kiedy zawładnęła mną irytacja. Marnowałam tylko czas histeryzując zamiast po prostu zajrzeć do kartki jak i pudełka.
Zanim jednak udało mi się zobaczyć z bliska podarunki rozbrzmiał mój telefon. Moja twarz przechyliła się na lewą stronę, kiedy tylko usłyszałam piosenkę Avicii - Levels.
Wiedziałam, że to Cassie. Przypisałam ten utwór do jej kontaktu, aby sprawić jej przyjemność. Dzięki temu od razu mam świadomość, że nie dzwoni nikt inny jak moja przyjaciółka co ułatwia mi odbieranie lub olewanie niektórych połączeń.
- Tak? - zapytałam, podchodząc powolnie do łóżka i sięgając po liścik.
- Hej Cait, chcesz żebyśmy z Dan'em po ciebie wpadli? Bo wiesz chyba to będzie lepszy pomysł, gdybyśmy za dużo wypiły... - Cas zaczęła swój monolog podczas gdy ja otworzyłam kartkę, siadając i czytając jej zawartość.
' Nie ma prawdziwej kreacji bez błyskotek, załóż to do sukienki, nie zawiedź mnie Caitlin. - Ashton xx
ps. Dzięki za striptiz, rozgrzałaś mnie do czerwoności. '
- Cait, jesteś tam? Cait? - usłyszałam nawoływanie Cassie w słuchawce po czym odłożyłam liścik lekko prychając. Co za gbur pomyślałam zgniatając kartkę. To on był w moim domu! To jakiś kompletny wariat! Moje serce łomotało bardziej niż silnik najlepszej lokomotywy, a policzki piekły od wstydu. Nie mogłam uwierzyć w to, że ten człowiek był w stanie posunąć się do czegoś takiego. Zgniotłam w ręku liścik rzucając go z impetem na pościel. Na mojej twarzy wymalowała się złość. Ashton wtargnął do mojego mieszkania, widział mnie w samej bieliźnie i jeszcze miał czelność skomentować to w taki sposób. Zacisnęłam zęby, a następnie usta, aby nie wydać z siebie żadnego dźwięku, który mógłby zaniepokoić Cassie i wywołać serię dociekliwości. Byłam wkurzona, ale nie chciałam tego okazywać.
- T-tak - wydukałam, kiedy zorientowałam się, że Cas wciąż czeka na moją odpowiedź. Kiedy zaczęła kontynuować temat ja sięgnęłam po pudełko, które leżało tuż obok listu.  Trzymając w jednej dłoni telefon, a w drugiej starając się otworzyć opakowanie miałam nie małe trudności. Kiedy w końcu udało mi się odpakować mini - szkatułkę, wypadła mi z rąk upadając na podłogę, a jej zawartość znajdowała się teraz tuż obok kwadratowego pudełka, zamiast w nim. Na ziemi leżał złoty wisiorek.
- Co to było? - zapytała Cassie, gdy usłyszała dźwięk upadającego pudełeczka.
- Nic takiego, przyjadę do was nie fatygujcie się - odparłam chcąc już zakończyć rozmowę z dziewczyną. Podniosłam błyszczący się łańcuszek na którym zawieszona była litera. Byłam przekonana, że jest to prawdziwe złoto, wisiorek lśnił, gdy tylko przybliżałam go do światła. Odwróciłam literkę w dłoni i odczytałam. Litera C - jak Caitlin.
- Okej, jak wolisz. - powiedziała bezinteresownie moja przyjaciółka. - A w co się ubierasz?
Kiedy usłyszałam jej pytanie zamilkłam. Byłam przepełniona wątpliwościami, targały mną różne emocje. Byłam zła, ale jednocześnie gest Ashton'a był na prawdę miły i... dość drogi. Nie byłam pewna, czy powinnam to przyjąć, ale znowu jak mam niby to zwrócić? Wróciłam na ziemię, kiedy po raz kolejny głos Cassie dobił się do mojej głowy ponaglając mnie. Patrzyłam na sukienki leżące na moim łóżku, a później spojrzałam jeszcze raz na wisiorek. W końcu moje oczy przeniosły się na małą czarną zajmującą miejsce na krześle przy biurku. Przygryzłam dolną wargę wpatrując się w prezent od Ashton'a. 'Ubrać, nie ubrać, ubrać, nie ubrać...'
- W coś nowego, zobaczysz jak przyjdę - odparłam uśmiechając się do siebie, a następnie rozłączając się i odkładając telefon. Podeszłam do krzesła i wzięłam w ręce sukienkę. Była taka zwyczajna, a jednak miała swój urok i 'pazur'. Nie mogłam przepuścić takiej okazji, zwłaszcza, że pragnęłam zaszaleć i zrelaksować się. Rozsunęłam suwak znajdujący się na jej tyle, po czym założyłam ją na siebie od dołu. Kiedy już się zapięłam, podeszłam do szafki pod którą leżały czarne szpilki na platformie. Wsunęłam je na nogi i pokierowałam się do lustra, aby zobaczyć efekt. Zabrałam ze sobą wisiorek, który od razu po przejrzeniu się założyłam. Dobrałam do niego jedną złotą bransoletkę.
Nie wyglądałam najgorzej, ale zawsze mogłoby być lepiej. Nie byłam jakąś nadzwyczajną dziewczyną, która czymś się wyróżniała. Starałam się pozostać w cieniu i być normalną, typową wyluzowaną laską z Sydney. Mój strój na pewno nie będzie inny w porównaniu do  kreacji reszty dziewczyn, które pojawią się dziś w klubie. Nie będę rzucała się w oczy, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo zdecydowanie nie jest to moim priorytetem. Chcę pozostać tą samą dziewczyną co za dnia. No może trochę bardziej szaloną, bo od tego mamy dyskoteki.
Westchnęłam wpatrując się jeszcze chwilę w lustro. Jedyne czego mi w tej chwili brakowało to dobra fryzura. Nie tracąc czasu wzięłam z łazienki suszarkę oraz lokówkę i zaczęłam 'działać cuda'. Dzisiejszego wieczoru postawiłam na włosy lokowane, bez żadnych dziwacznych upięć czy koków. Sukienka była bez ramiączek, więc zdecydowanie włosy powinny pozostać w swoim luzie. Dzięki temu moje szerokie ramiona nie rzucały się w oczy, a to dodawało mi otuchy.
Znalazłam w szafce pierwszą lepszą czarną kopertówkę i jedyne co do niej zapakowałam to portfel, telefon i klucze. Była niewielka, więc nic poza niezbędnymi rzeczami bym do niej nie zmieściła. Wyszłam z mieszkania i powędrowałam na przystanek autobusowy. Wiedziałam, że będę pić, więc nie było sensu zabierać ze sobą auta, skoro nie mogłabym prowadzić. Jeśli nie będę w stanie wrócić sama do domu - pomogą mi przyjaciele. Taka jest nasza złota zasada.
Nie mniej niż w 30 minut znalazłam się pod klubem gdzie już czekali na mnie Cassie i Dan. Bez problemu znaleźliśmy się w środku budynku i zajęliśmy miejsca. Zauważyliśmy również kilku naszych znajomych, którzy po chwili dołączyli się do nas i wspólnie bawiliśmy się w rytmie dobrej muzyki. Kilka osób bawiło się samemu, a niektórzy przybyli do Glow ze swoją drugą połówką, lub dopiero poznaną 'przyszłą' drugą połówką. Tańczyli, a raczej robili coś co mogło przypominać taniec - kiwanie się w przód i w tył, od czasu do czasu gwałtowny skłon, machnięcie ręką. Kolorowe światła przelatywały po parkiecie zamieniając go w krainę tęczy. Spocone ciała co chwilę ocierały się o siebie bez zbędnego zainteresowania i wstrętu. Liczyła się muzyka i jej trans w który wchodziłeś, kiedy tylko zaczynałeś się dogłębnie wsłuchiwać.
Wymieniłyśmy się spojrzeniami z Cassie, po czym na naszych twarzach pojawił się promienny uśmiech. Nie czekając na resztę poszłyśmy w tłum na sam środek parkietu bawić się. Tańczyłyśmy w rytm muzyki wykonując zabawne i dziwne ruchy. Byłyśmy już po kilku drinkach. Nie zauważyłam nawet, kiedy Cas zniknęła w fali ludzi. Musiałam bawić się sama, ale nie przeszkadzało mi to. Wykonywałam kilka skłonów chcąc wypaść seksownie. Prześlizgiwałam się wgłąb parkietu obracając się i wymachując głową. Moje ręce chodziły jak maszyna, jakby były zahipnotyzowane i dostały dokładny rozkaz co mają robić. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy, mogłam się bawić ile tylko chciałam, pić ile tylko chciałam, robić co tylko chciałam nie licząc się z konsekwencjami. Krótkim spojrzeniem obdarzałam kilku mężczyzn, którzy snuli się po parkiecie w poszukiwaniu towarzyszki do wspólnego tańca. Nie chciałam nawiązywać dłuższego kontaktu wzrokowego, wiązałoby się to ze spędzaniem czasu, a nie na to miałam aktualnie ochotę. Chciałam dziś skorzystać z wolności.
Powolnie kierując się w stronę miejsca DJ, moje oczy zarejestrowały bawiącą się na samym przodzie Cassie. Skakała wymachując rękoma jakby była na koncercie swojego ulubionego zespołu, a w klubie grał jedynie zwykły chłopak, który prawdopodobnie znalazł ogłoszenie w internecie do poprowadzenia dzisiejszej imprezy. Przepchałam się przez tłum ludzi, a kiedy w końcu znalazłam się obok przyjaciółki złapałam ją za rękę i ponownie zaprowadziłam na środek pomieszczenia, gdzie było najbezpieczniej. Na samym przodzie zazwyczaj ludzie się pchali chcąc być jak najbliżej konsoli z której muzyk co kilka godzin wyrzucał płyty, koszulki i inne gadżety. Wtedy toczyła się tam zacięta walka o zdobycie jakiejkolwiek rzeczy. Z punktu widzenia obserwatora wyglądało to dość komicznie, przypominało bitwę małp o kawałek banana. Wolałam w tym nie uczestniczyć, a tym bardziej nie zostawiać tam Cassie, bo prawdopodobnie nie wyszłaby z tej imprezy cała i zdrowa.
Powróciłyśmy do tańca nie przejmując się już niczym. Podłoga kleiła się od rozlanych drinków oraz innych trunków co utrudniało poruszanie się. Cassie przyciągnęła mnie do siebie i mocno objęła.
- Gorący chłopak za mną ciągle się na ciebie gapi Cait. - krzyknęła chichocząc, a moja głowa automatycznie odsunęła się z powodu zbyt silnego dźwięku. W klubie było głośno, ale mimo wszystko głos Cas był strasznie donośny.
Gdy zrozumiałam co do mnie powiedziała, moje oczy od razu uniosły się przeglądając wszystkich facetów za plecami mojej przyjaciółki. Spostrzegłam wysokiego bruneta patrzącego wprost na mnie z zainteresowaniem. Sączył powolnie swoją whisky obracając co chwilę szklankę, ale nie spuszczając ze mnie wzroku. Światła lamp padały na jego twarz. Ubrany był zwyczajnie, czarna koszulka, spodnie, a włosy postawione na żel. Przyjrzałam się mu i nie wydawał się znajomy.
Po chwili nagle mnie olśniło. Ashton miał być w tym klubie. Stałam na środku parkietu i patrzyłam się w znajomego nieznajomego. Zawsze wyobrażałam sobie, że to jakiś dzieciak, a przede mną siedział dwudziestolatek. Do tego przystojny dwudziestolatek. Nie myślałam, że tak będzie wyglądało nasze spotkanie, że będzie to takie proste. Miałam ochotę podejść do niego i z nim porozmawiać, a z drugiej strony strzelić mu w twarz za każdą przerażającą i nie komfortową dla mnie sytuację.
Kiedy dokończył swój trunek odłożył szklankę na blat jednym palcem posuwając ją w stronę obsługującego go wcześniej barmana. Posłał mi uśmiech, a następnie wstał z miejsca. Nie szedł jednak do mnie, skręcił w stronę wyjścia. Gdy doszło do mnie, że właśnie szansa na poznanie go ucieka mi sprzed nosa ocknęłam się i zaczęłam iść za chłopakiem zostawiając Cas na parkiecie. Ashton robił duże kroki przez co odległość między nami się zwiększała. Musiałam przyśpieszyć, aby go nie zgubić. Próbowałam biec, jednak moje szpilki nie wyrażały na to zgody. Zauważyłam jak brunet wychodzi przez tylne drzwi, więc zrobiłam to samo. Przepchałam ciężkie drzwi wyjściowe, a po chwili znajdowałam się na zewnątrz.
Nikogo nie było. Pokręciłam dwukrotnie głową w lewą i prawą stronę, jednak nikogo nie dostrzegłam. Jedyne co moje uszy zarejestrowały to muzyka dochodząca z budynku oraz szelest liści tańczących pod wpływem wiatru.
- Halo? Jest tu kto? - zapytałam głośniej. Byłam pewna, że wychodził właśnie tędy. Nie byłam aż tak pijana, żeby pomylić drzwi.
Nie otrzymałam odpowiedzi. Westchnęłam głęboko. Nie zostało mi nic innego jak wrócić do środka i bawić się dalej bez Ashtona. Odwróciłam się na pięcie, jednak nie postawiłam kroku. Przede mną wyrósł jak spod ziemii chłopak z klubu. Patrzył się na mnie z chytrym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy, a po chwili wyciągnął rękę wbijając ją w prosto w moją szyję. Przysunął mnie do ściany dociskając do jej murów. Czułam jak nierówno położone cegły wbijają się w moje plecy. Powoli traciłam oddech i zaczynałam mieć duszności, chłopak coraz mocniej zaciskał swoją dłoń na mojej szyi.
- Kogo my tutaj mamy... - powiedział śmiejąc się, a zza jego pleców wyłoniło się jeszcze dwóch mężczyzn. Każdy z nich ubrany był na czarny i był wyższy o pół głowy ode mnie. Łzy zaczęły kłębić się w moich oczach, a serce waliło jak szalone.
W co ja się do cholery wpakowałam?
- Cze...cze...go chcesz? Mam p-p-ieniądze - wydukałam kaszląc. Moje ręce umiejscowiły się na nadgarstku napastnika próbując zmniejszyć ból jaki mi sprawiał i odsunąć chociaż kawałek jego dłoń.
- Pieniądze? Kto powiedział, że ja chcę pieniędzy skarbie? - brunet zbliżył swoje usta do mojego ucha szepcąc, co wywołało u mnie jeszcze większe obrzydzenie i przerażenie. Jedyne czego chciałam w tej chwili to wrócić do domu, być bezpieczna.
W duchu modliłam się, aby Bóg się nade mną zlitował. Aby zdarzył się cud dzięki któremu wyjdę z tej sytuacji bez skazy. Nie wiedziałam, czego tak na prawdę chcą ode mnie ci ludzie, nic im nie zrobiłam, nigdy ich nie widziałam.
- Proszę puść mnie - mruknęłam błagalnie wypuszczając łzy, które powolnie spływały po moich policzkach.
Chłopak przeniósł swoje usta w miejsce opadającej kropli składając tam pocałunek. Odkręciłam swoją twarz, aby nie pozwolić mu drugi raz na tą czynność. Zamknęłam oczy nie chcąc patrzeć w jego oczy, ani na to co robi. Moja sytuacja była fatalna, wręcz tragiczna. Byłam skazana na cierpienie.
- Oh Ticks, koleżanka cię nie polubiła - odezwał się grubym głosem stojący z tyłu chłopak.
- Doprawdy? Gwarantuję, że za chwilę zmienisz zdanie kochana - odparł tym razem do mnie zachrypiałym głosem brunet. Jego ręka z mojej szyi przeniosła się na moje ramiona mocno je ściskając. Odsunął moje włosy, aby widzieć idealnie mój lewy bark. Nerwowo przełknęłam ślinę widząc jak świdruje moje ciało wzrokiem. Wbił swoje wargi w mój obojczyk powolnie przejeżdżając językiem w górę.
Bez namysłu uniosłam kolano uderzając z całej siły w jego krocze. Chłopak zgiął się w pół puszczając mnie, a ja tymczasem ruszyłam w kierunku drzwi. Nie udało mi się nawet do nich zbliżyć, bo jeden z napastników złapał mnie i ponownie przywarł do ściany. Jęknęłam z bólu, który mi zadał popychając na cegły. Opadałam z sił.
- Oberwiesz za to suko! - warknął podnosząc płaską dłoń do góry i szykując się do wymierzenia ciosu.
- Radziłbym ci tego nie robić Ticks - usłyszałam dość znajomy mi głos z prawej strony. Odwróciłam swoją głowę i ujrzałam dwóch chłopaków. Jednego z nich widziałam w McDonaldzie, kiedy byłam z Cassie, a drugi to brunet, który napadł mnie w parku z kolegą!
- Proszę, proszę, kto zawitał do Sydney - chłopak opuścił dłoń, a następnie zaczął nią obijać o drugą klaskając i szczerząc się do dwójki moich 'znajomych' - Hood i Hemmings we własnej osobie, uszanowanie - ukłonił się im wykazując nutkę ironii.
- Daruj sobie te sceny, dziewczyna idzie z nami - powiedział pewnie wysoki, szczupły blondyn.
- A to niby dlaczego? Jest moim zadaniem kretyni - warknął dość zirytowany.
- Logan nie poinformował was, że jest nietykalna? - zapytał ciemnowłosy, przypominający azjatę chłopak.
- Co takiego?! - brunet zwany 'Ticks'em' prawie pisnął. Jego głowa zwróciła się w moją stronę patrząc prosto w moje przerażone oczy, po czym schodząc niżej. Wzrok bruneta zatrzymał się na mojej szyi, a raczej na wisiorku, który na niej spoczywał. Podszedł do mnie biorąc łańcuszek w dłoń i dokładnie oglądając literę - Nie wierzę, po prostu nie wierzę! - puścił biżuterię odchodząc dalej. Z całej siły uderzył w worek leżący blisko kontenera ze śmieciami. - On wrócił! - wydarł się, a dwaj mężczyźni, którzy wcześniej mnie trzymali rozluźnili swój uścisk. Mój wzrok osiadł na twarzy wysokiego blondyna, który kiwnął głową, abym do niego podeszła. Bez wahania przesunęłam się w jego stronę, aż w końcu zatrzymałam się za jego plecami. Ścisnęłam jego dłoń starając się zahamować swój płacz i histerię, która opanowała całe moje ciało. Mimo, że nie znałam tych chłopaków czułam się z nimi bezpieczniej i chciałam, aby tak właśnie zostało.

41 komentarzy:

  1. AWWWWW *.* Jestem pierwsza i zapewne jako 1 miałam zaszczyt czytać ten cudowny rozdział :)
    Jesuu jak to czytałam to prawie zawał dostałam,juz myslalam,ze to on chciał ją skrzywdzic a tu sie okazuje,ze jakis inny gang to byl :D haha :D
    Ciesze sie,ze ona coraz bardziej ufa swoim nowym przyjaciołom :3
    Czekam na moment az spotka wreszcie Ashtona :D
    Do nexta ! <3
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty *.* wiesz co? Nieobrazilabym się gdybyś szybciej dodawała rozdziały ;* i może też dłuższe....
    @Nicole_Wille <3
    PS. Czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. LUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUKE < 3

    OdpowiedzUsuń
  4. Już nie mogłam doczekać się kolejnego rozdziału, jest świetny! Kocham to opowiadanie! Po raz kolejny ją od czegoś ratują, jestem ciekawa dalszej akcji. Pozdrawiam :) xx @PollKlaudia

    OdpowiedzUsuń
  5. asdfghjsdfghjsdfghjdfghjfghj jak przeczytałam 'Hood i Hemmings' to po prostu OMG. Cudownie, cudownie, kocham.

    OdpowiedzUsuń
  6. Akcja zaczyna się coraz bardziej rozkręcać! Na serio się przestraszyłam, bo myślałam, że to Ashton ją zaatakował, ale na szczęscie to nie on. Słodkie to było jak Luke i Calum ją uratowali. Nie mogę się doczekać aż w końcu spotka Ashtona. Czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  7. omg omg omg! hood i hemmings!
    ashton ashtonem ale ciekawi mnie o co chodzi z tym wisiorkiem i że Caitlin jest nietykalna..

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham akcję! Kocham jak coś się dzieje a tutaj się dzieje oj tak :D
    Serio myślałam, że to Ashton! A tu taka niespodzianka :D
    No no, jest nietykalna...jak to brzmi :D
    Super rozdział, podoba mi się!

    @ameneris

    OdpowiedzUsuń
  9. WOAH! To jest genialne! Jaaaa!! A ten blondyn?? Ten, który ją "ocalił"? :D Mam wrażenie, że to Ashton xx
    Najlepszy był liścik i poprzednia scena wejścia do łazienki ! X
    Kocham to! Kocham CIĘ!
    Czekam na nn ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha już miałam nadzieję, że pojawi się Ashton :D świetny rozdział!
    Czekam na kolejny. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. WOW! cudny <3 ... już nie mogę doczekać się kolejnego xD

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję że kolejny rozdział będzie tak samo fantastyczny jak poprzednie. :D

    @irish_teenager

    OdpowiedzUsuń
  13. ech już miałam nadzieję ;D czekam na ciąg dalszy :)

    @labilex

    OdpowiedzUsuń
  14. No elos XD
    Sorry, kochana, że nie skomentowałam ósmego, przepraszam, kajam się xx Ale tak wyszło, przeczytałam i zapomniałam, postaram się, żeby to więcej się nie powtórzyło <33
    Po pierwsze: wow
    Po drugie: o kurwa
    Po trzecie: no ja pierdolę
    Od razu wiedziałam, że ten gość w mieszkaniu Cait to Ashton, innego wyjścia nie było. Ten liścik był zajebisty, ahahahhahaha XDDd
    Le Caitlin striptizerka hahhaha beka :DDD
    Słodki wisiorek, awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww
    Potem se poszła do klubu, ok
    loooooooooooool, ja od razu wiedziałam, że ten gimbus to nie Irwin, bo Ashton ma chyba blond włosy o ile sie nie mylę
    Ale mniejsza z tym
    BOŻE CAIT TY KRETYNKO
    CZEMU TY ZAWSZE MUSISZ SIĘ W COŚ WPAKOWAĆ?!
    Ale tutaj Luke i Calum, tamtaramtamtammm, suuupeeermaaaaaaaannnn is heeeeeeeeeereeeeeeeeeeeeee
    Kurde, jebane gangsta, Teasel jest nietykalna, kapiszci? Jak ktoś ją skrzywdzi, to Ashton skopie wam dupy, loool
    a nie spodziewałam się, że ten wisiorek to taka oznaka, a nie spodziewałam się :DD
    Tak, jebane kutachy, on wrócił!
    GUESS WHO'S BACK, BACK AGAIN
    ASHTON'S BACK, TELL A FRIEND XDDDDDDDDDDDDD
    Sorreh, odwala mi, za duzo cukru spożyłam :DD
    Ale ty kochasz moje durne komentarzem, przyyyyznaaaaajjj
    Ja nic nie mówię, ale moje komentrze są najdłuższe, najoryginalniejsze i najciekawsze
    taaakk, jestem bardzo skromną osobą, yolo ^^
    OMG no ja tu czekam na nastepny, ja już tak chcę żeby Caitlin spotkała Ashtona, plzzzzzzzzzzzzzzzzz
    Jeżeli w kolejnym rozdziale znowu nas tak wychujasz, to cię znajdę Xd
    ZNAJDĘ
    Z N A J D Ę
    Z N A J D Ę XDDDDDDDD
    okok, nie grożę ci, bo si jeszcze przestraszysz i przestaniesz pisać :D
    no nic, życzę weny, czekam na kolejny i gdyby brakowało cii pewności siebie albo cos, to just a friendly reminder, ty i ten ff- oboje ociekacie zajebistością, tak ociekacie, że az trzeba mopem to wycierać, hahahah
    omg, co jest ze mną nie tak
    booooooooooooooszzz
    no nic
    ilysm
    pisz dalej
    daj znac jakby co
    i
    wbij na: forgotten-fanfiction.blogspot.com
    plzzz
    poczytaj, może ci się spodoba XDDD
    okok, ja lecę
    yolo bby
    dooooooooooooooooobraaaaaaaaaaaaaaaaaaaanoooooooooooooooooooooooooooooccccccccccccccc
    aaaaaaaaaaaaaaashtooooooooooooooooooooon naaaaaaaaaaaa nooooooooooooc XD <3333

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie nie ogarnęłam sytuacji Ashton nie Ashton ! Kurwde ser ! Zatłukę, zamorduję, zabije, powieszę, ukrzyżuje . WSZYSTKO ! W takim momencie, jeszcze Lucas i Cal bad boyami . Dziewczyno rośniesz w moich oczach z rozdziału na rozdział. I jeszcze na urodziny nieświadomie taki prezent. No po prostu uwielbiam CIEBIE !!! Chcę tak pisać jak ty. Dzięki tej małe wskazówce od ciebie dostałam lekkiego kopa i następny oneshot wyszedł o wiele lepiej. Czekam na dalszą część :DDD

    OdpowiedzUsuń
  16. Chce juz Ashtona no. Juz myslalam ze ja wybawi z rak oprawców a tu Calum i Luke. Nie to ze sie nie ciesze, ale no jest Ashton girl i sama rozumiesz xd
    Jejku jejku jejku. Dziewczyna ma troche juz przerabane :o
    Chyba bym zawału dostała jakbym była na jej miejscu ;o

    zapraszam do siebie call-me-ella-fanfiction.blogspot.com
    @iNashton5s

    OdpowiedzUsuń
  17. jeju jeju *.*
    świetne :3
    czekam na następny i życze weny :):):):)
    @luvvmytomlinson

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny rozdział ! czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  19. THIS IS FUCKING AWESOME!!!!!!!!!!!!
    Czemu, ach czemu po raz 65487685467 kończysz akcję w tak niespodziewany momencie? nie daruję Ci tego nooooo ;<

    NO ALE ŻE ONI JĄ URATOWALI, TO BYŁO COŚ NIESAMOWITEGO :D
    Kiedy w końcu spotka się z Ashtonem? kieeeeeeeeeeedy :c

    Rozdział totalnie genialny, fenomenalny i taki sdsfhjhdsrujrthsutjh *-*

    OdpowiedzUsuń
  20. ugh a już myślałam, że Ashton ja uratuje, ale to nic. mam nadzieję, że w następnym rozdziale się pojawi x
    muszę przyznać, że piszesz zajebiście! każdy kolejny rozdział to mistrzostwo, naprawdę. już nie mogę się doczekać następnego ucdugnicstc <3

    @luvbiiebah

    OdpowiedzUsuń
  21. cudowny rozdział!
    jak przeczytałam ten moment z liścikiem to myślałam że padnę :D to było mega :D
    a w klubie... ja takie 'yeeeeeeey Ashton będzie, wehey' a tu bum! pepe mi z jakimś Ticks'em wyjeżdża :D
    no i gwóźdź rozdziału LUUUUUUUKE i CALUUUUUUUUM! nie żeby coś ale to było mega słodkie :D
    @GladYouCame_xx

    OdpowiedzUsuń
  22. Matkomatkomatko piekne to bardzo :O Strasznie krotkie , al ei tak podziwiam cie za twoja wyobraznie bo jeszcze ie czytalam tak rozwinietego ff. Naprawde . Ciesze sie ze znalazlam je i przeczytalam bo na poczatku bylam sceptycznie nastawiona myslac ze to kolejne ff z gwiazdami ;/ zaskoczylo mnie masakrycznie. Dziewczyno piszesz klshfdsndsxflkds i rob to dalej ♥
    @rabledublelol

    OdpowiedzUsuń
  23. asdjalsksklaosksks *.*
    @hellomyswaggie

    OdpowiedzUsuń
  24. *_*
    Nie wytrzymam do następnego rozdziału. Błogam wstaw go jak najszybciej.
    To fanfiction jest adxvsfxvbaxzssdsdksszldsa ♥

    OdpowiedzUsuń
  25. Masz talent. Wstawiaj następny rozdział jak najszybciej <3

    OdpowiedzUsuń
  26. super super i jeszcze raz super

    OdpowiedzUsuń
  27. a miałam nadzieje, że Ashton się pojawi :( No, ale cóż czekamy za nim dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Zajebisty! Napiszesz następny długi? Taki bardzo długi, bym go przez 2937582919912872 dni czytała. XD

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham, kocham, kocham, kocham, kocham! ♥
    Kiedy następny rozdział? Nie musi być długi ale byleby
    był szybko! Jestem strasznie uzależniona! Haha ♥

    Kc ♥
    @perfectash_ ((jeszcze niedawno @queenhooran))

    OdpowiedzUsuń
  30. KOOOOOOOOOOOOOOOOOCHAM CIĘ! JESTEŚ BOSKA! ♥

    OdpowiedzUsuń
  31. chce juz nastepny ! blagam ! prosze! kocham cie !

    OdpowiedzUsuń
  32. Wow, żadne opowiadanie tak mnie nie wciągnęło, nigdy tak szybko i z takim zaciekawieniem tyle nie przeczytałam o.0 Czekam na kolejną część i już się niecierpliwie naprawdę świetne i oryginalne

    O no i zapraszam na mojego bloga w wolnym czasie
    jest już 7 części, więc sobie można poczytać, nie dawno zaczęłam z moją przyjaciółką ;)
    http://magicdarkmoon.blogspot.com/2013/11/zaczarowana-ksiezycem-cz-7.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Liścik Ashtona wygrał wszystko


    Luke i Calum <3

    OdpowiedzUsuń
  34. JEZU KOCHAM TEGO BLOGA ♥
    LUKE I CALUM ♥
    LIŚCIK ASHTONA ♥

    OdpowiedzUsuń
  35. UMIERAM! Nie mogę się rozpisywać, bo muszę czytać dalej :) Powiem tylko tyle, że świetny rozdział zresztą jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Fantastyczny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Wiedziałam ze to Luke i Calum! Od samego początku to wiedziałam! Jezu prawie sie poryczalam jak Cait złapała za rękę Hemmingsa *.* Jezu ona była taka przerażona :( biedna Cait. Ciekawe gdzie zabiorą ją Cal i Luke :) Kocham Cię za to opowiadanie xx

    OdpowiedzUsuń
  38. hej!
    tak na początek chciałam przeprosić ,że nie pisałam komów do wcześniejszych rozdziałów ;/
    a po drugie JESTEŚ MEGA dziewczyno! *o* super piszesz i oby tak dalej ;)
    życzę weny i chęci do dalszego pisania ;D pozdro!

    OdpowiedzUsuń