muzyka klik
W drodze do baru otarłam łzy i zaciągnęłam kilka razy nosem. Powstrzymałam się od płaczu, bo widok gapiących się przechodniów na beczącą dziewczynę nie należał do najprzyjemniejszych. W oczy rzucało się również moje zmęczenie. Potykałam się o własne nogi, szłam ze spuszczoną głową, a o zerknięciu na kogokolwiek nie było mowy. Zachowywałam się, jak osoba pod wpływem alkoholu, chociaż jeszcze mój organizm był czysty.
Jeszcze.
Weszłam do budynku, a w pomieszczeniu zastałam większą ilość klientów niż zazwyczaj. Pracownicy mieli tego wieczoru pełne ręce roboty. Grupka znajomych przyszła zagrać w bilard, para poznana w sieci wpadła, aby napić się piwa i dowiedzieć się o sobie czegoś więcej. Oczywiście przybyli również samotnicy - ci starsi oraz ci młodsi, którzy tak samo jak ja mieli ochotę wlać w siebie dużą ilość whisky, a potem wrócić grzecznie do domu i położyć się spać. Muszę przyznać, że mój plan nie sprawdził się tak, jak to sobie obmyśliłam.
Odnalazłam wzrokiem George'a. Brązowooki krzątał się przy barze obsługując gości. Nasza relacja przypominała nieco toksyczną odkąd dowiedziałam się o jego kłamstwach. Nie rozmawialiśmy, nie widywaliśmy się. Zbyt wiele zaczęło nas dzielić, ta znajomość nie miała już sensu. Mówią, że nawet bolesna prawda jest najlepsza, a jednak ludzie wybierają oszustwa. Z drugiej strony sama okłamywałam Willa... nie, chociaż nie. Ja po prostu pomijałam kilka kwestii, a to chyba nie jest określane kłamstwem?
Dzień, który powoli dobiegał końca mogłam przyrównać do kilkugodzinnych lekcji matematyki, gdzie uczniowie wkuwają przeróżne wzory, a później pomimo ich znajomości w dalszym ciągu rozwiązanie zadań jest za trudne. W mojej głowie pozostawał wielki zamęt, którego miałam zamiar się pozbyć tego wieczoru. Zabawne, że alkohol okazuje się najlepszym przyjacielem, gdy pojawiają się problemy.
- A co ty tutaj robisz? - spytał George, a na jego twarzy wymalowało się zdenerwowanie.
- Co? Mam jakiś zakaz? Nie mogę odwiedzać własnej ciotki? - prychnęłam, oczekując odpowiedzi, jednak ten tylko spuścił głowę i wrócił do wycierania szklanki, którą miał w dłoniach. - Jest w biurze? - przeszłam do rzeczy widząc, że żadne z nas nie ma ochoty na dyskusję.
- Wyszła, będzie koło dwudziestej trzeciej - George grzecznie udzielił informacji. Kątem oka zerknął na zegarek, a potem na mnie. Najwyraźniej zdziwiła go moja wizyta o godzinie dwudziestej. Jeżeli zjawiałam się o tej porze, to tylko ze względu na moją nocną zmianę. Nigdy przedtem nie składałam wizyt tak późno.
Zastukałam paznokciami o blat stolika, uśmiechając się triumfalnie.
- Genialnie - mruknęłam - A więc poproszę whisky - zamówiłam, a barman przystąpił do wykonywania polecenia.
W ciągu kilku minut George podstawił pod mój nos szklankę, w której pływał trunek. Kostki lodu obijały się o naczynie, które stawało się coraz zimniejsze. Machałam napojem trzymanym w dłoni, dopóki na mojej twarzy nie pojawił się grymas.
- Nie chciałam szklanki - powiedziałam, odstawiając whisky - Chciałam butelkę.
I tak to wszystko się zaczęło.
Jeden łyk, drugi, trzeci...
Smakowałam każdego trunku, jaki podawano w barze.
Kieliszek za kieliszkiem, butelka, drinki...
Czułam pilną potrzebę wymazania z pamięci wszystkich wspomnień. Chciałam zapomnieć kim jestem, gdzie mieszkam oraz gdzie się obecnie znajduję. Marzyłam, aby na kilka godzin znane mi dobrze twarze stały się obce, całkowicie obce. Moje życzenie powoli spełniało się. Traciłam kontrolę, a pamięć ulatywała z kolejnymi porcjami alkoholu. Problemy odchodziły w zapomnienie. Resetowałam się. Wracałam do starej Caitlin, dziewczyny wielbiącej zabawy i rozrywkę.
- Caitlin, opanuj się - George wtrącał się do mojej prywatnej imprezy krytykując moje zachowanie - Jeszcze jedna kolejka i padniesz.
- Wow, dzięki za informację, mamo - burknęłam, przechylając kieliszek, a jego zawartość wpadła prosto do moich ust.
- Rozumiem, że nie jesteś w najlepszym humorze, ale w twojej sytuacji bycie pijaną nie pomoże - dzielił się spostrzeżeniami - Wiem, o wydarzeniach z windy - oznajmił - Skoro nie jesteś bezpieczna w pracy, nie będziesz również tutaj, zwłaszcza pijana. Ktoś cię obserwuje. - powiedział, ale było już za późno, abym zrozumiała znaczenie tych słów.
- Mhm - przytaknęłam - I co? Pewnie w tym momencie dzwoni po Ashtona, żeby zgasił światła w barze i mnie postraszył? Oh, czekaj... nie może, bo on nie żyje.- zauważyłam - Więc przestań być ciotą, George i wyluzuj albo dalej baw się w niańkę, która niestety nie dostanie wynagrodzenia.
Zaśmiałam się głośno, czerpiąc masę satysfakcji ze zdań, które wypowiedziałam. Nareszcie zdystansowałam się i potrafiłam żartować. To był krok do przodu.
- Caitlin, powinnaś jechać do domu - radził, chcąc się mnie pozbyć, jakby za chwilę z mojego powodu miał wybuchnąć pożar.
- A ty powinieneś się napić lub zmienić pracę - skwitowałam, przesuwając się o jedno krzesło w prawo, gdzie obsługiwał drugi barman - Szkocką razy dwa! - zamówiłam, puszczając George'owi oczko. Brunet spojrzał na mnie rozczarowany, po czym wyciągnął telefon i wyszedł na zaplecze. Wzruszyłam ramionami i powróciłam do zatapiania swoich żali w wódce.
Pogłośniłam muzykę dobiegającą z radia, żeby dać ponieść się nocy. Poprosiłam barmana o przygotowanie kolejnego drinka, żebym nie musiała dopraszać się później. Tylko on był skory do wykonywania moich próśb, gdyż sztywny George zniknął za drzwiami na parę dobrych minut.
Smakowałam wolności tańcząc i głośno śpiewając. Moje nogi uginały się w rytm nieznanej mi piosenki. Liczyła się zabawa. Rozruszałam tą budę w krótkim czasie. W przeciągu godziny bar zamienił się w jeden wielki klub zapełniony gośćmi szukającymi wrażeń. Nie przypominałam sobie, aby kiedykolwiek w całej mojej karierze w tym miejscu zjawiło się tylu klientów. Najzabawniejszą rzeczą jednak było to, że nikt inny, a ja rozkręciłam tą imprezę. Skakałam po stołach, rozlewałam wódkę, żartowałam na prawo i lewo. Zagadywałam ludzi mówiąc kompletne bzdury. Rozmawiałam z dwoma facetami o domniemanym ataku kosmitów, nowej płycie Rity Ory, której wcześniej nie słyszałam czy też o swoich zapasach w lodówce. Dziwiłam się, że po takiej ilości przeróżnych "procentów" udawało mi się chodzić. Kilka osób śmiało się z mojego zachowania, niektórzy zaś uznawali mnie za wariatkę, ale kto znowu o to dbał? Kompletnie odleciałam, ale mój stan mi nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie. Podobała mi się otwartość, która stłumiła szarą myszkę siedzącą gdzieś głęboko w moim ciele. Poczucie winy lub wstyd tej nocy nie istniały.Sprzątałam bałagan, który sama narobiłam w swoim życiu.
Weszłam na stół bilardowy i uniosłam butelkę. Ignorowałam głos George'a proszącego mnie o spokój. Do swej głowy dopuszczałam jedynie dźwięki muzyki.
Ten błogi stan, którego nie chciałam stracić za żadne skarby pozwalał mi na pełny luz. Gorąc rozlewający się po moim ciele, brak skupienia w umyśle i cudowna ulga towarzysząca mi podczas upijania się, to było takie piękne.
Pochylałam się, upadałam i podnosiłam. Bawiłam się włosami, robiąc dziwne oraz mało atrakcyjne pozy w tańcu. Zamknęłam oczy, żeby nie oglądać wirującego świata. Uśmiechałam się od ucha do ucha, bo było mi dobrze. Taki efekt marzyło mi się uzyskać. Miasto gasło; zasypiało przy huczącej muzyce i wrzaskach dzikich, nieokrzesanych mężczyzn pragnących zobaczyć mój striptiz lub ostrzejszy taniec.
Dostawałam upragnioną ciszę, pomimo chaosu panującego w pomieszczeniu. Cóż za paranoja, prawda? Cisza o której mówiłam docierała tylko do mojego umysły. Była w pewnym sensie metaforą, którą rozumiałam tylko ja. Zapanował spokój, nie słyszałam głosów, które atakowały mnie pytaniami, ani krzyków, które nie mogły wytrzymać presji. Wolność, otrzymałam wolność.
Będąca we mnie bateria po dwóch godzinach zmierzała ku wyczerpaniu. Widziałam chodzących po suficie ludzi, piratów i zombie. Obraz wydawał się potrójny lub poczwórny, nie umiałam tego stwierdzić. Bar nie pomieściłby jednak czterystu osób, a tyle w moim mniemaniu liczył koło godziny dwudziestej drugiej. Cofnęłam się do czasów dziecięcych, gdzie nie opanowałam techniki mówienia. Z tego względu ulotniłam się na zaplecze w ramach małego odpoczynku.
Nie zauważyłam, gdy obok mnie pojawił się pijany facet. Był starszy, dużo wyższy i grubszy. Nie przeszkadzała mi bijąca od niego woń alkoholu, ale jego obecność owszem. W szczególności, kiedy jego ręka znalazła się na moim udzie.
- Zostaw - wymamrotałam niezrozumiale. Starałam się odepchnąć od siebie natręta, którego usta zbliżały się do mojej szyi. Duża ilość wódki zmieszana z whisky odebrała mi siłę. Byłam bezbronna, nie umiałam nawet krzyczeć, a co dopiero przeciwstawić się.
- Dziś będziesz moja, mała - zacharczał do mojego ucha.
Duża dłoń sunęła się w górę po moich spodniach. Rękoma próbowałam wytworzyć między nami dystans, a następnie uwolnić się spod uścisku tego człowieka. Szarpaliśmy się przez moment, zanim w moim umyśle nie mignął znajomy krótki świst.
- Tknij ją, a twoje jaja zawisną na moim suficie i będą robić za żyrandol - ostry ton dobiegł do mojej ciężkiej głowy.
- Ktoś tu ma kłopoty - powiedziałam melodyjnie, po czym zachichotałam. W moim stanie ta sytuacja śmieszyła mnie bardziej niż najlepszy film komediowy. Przerażona mina klienta wydawała się zabawna. Z prędkością światła zabrał swoje brudne łapska i odsunął się ode mnie. Przód pistoletu wciąż stykał się z tyłem jego głowy, co nie pozwalało mu na gwałtowne ruchy. Jedno małe drgnięcie i puf! Byłoby po nim. Osoba trzymająca rewolwer nie należała do cierpliwych więc wątpię, czy zastanawiałaby się nad przebaczeniem, gdyby mnie tutaj nie było. Facet miał poniekąd szczęście. Pozwoliłam mu na zniknięcie z naszych oczu.
Zeszłam ze stołka, zahaczając o krzesło. Wpadłam prosto w ramiona Caluma, którego na trzeźwo prawdopodobnie spoliczkowałabym za samo zakłócanie dobrej imprezy. Dziwnym trafem akurat teraz, do tego w ramionach chłopaka, straciłam panowanie nad swoim ciałem. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa i nie potrafiłam prosto ustać, aby udowodnić Hood'owi, że nie potrzebuję tej nocy ochroniarza. Złapałam dłońmi umięśnione ręce ciemnowłosego, żeby nie zsunąć się na podłogę. Ten pochwycił mnie w pasie i podrzucił do góry, obejmując. Niewiarygodne, ale jednak Calum miał serce.
- Ona jest ledwo przytomna! Dałeś jej dragi czy co?! - wydarł się wkurzony.
- Zwariowałeś?! Sama się tak urządziła! Opróżniła pół baru. Nie wiem, co powiem szefowej - George odpowiedział zmartwionym głosem, łapiąc się za głowę i oglądając bałagan, który zostawiłam po sobie.
Calum postawił mnie na ziemii, jednak szybko zmienił zdanie widząc jak słabo radzę sobie indywidualnie. Dłońmi chwycił mnie w talii, a potem z łatwością uniósł i przerzucił przez ramię.
- Gdyby nie to, że załatwiałem sprawy w pobliżu, w ogóle bym się nie fatygował - fuknął.
- Oczywiście - prychnął George, wywracając oczami.
- Wisisz mi stówę - warknął Calum, zmierzając do wyjścia.
- Co?! - pisnął barman zaskoczony.
- Samochód trochę spalił podczas podróży tutaj - uśmiechnął się cwaniacko Hood - Czekam również na informacje.
- Jakie informacje? - paplałam, oglądając plecy przyjaciela Ashtona.
- Są gotowe, ale nie dziś, zabierz ją po prostu do domu - poprosił George.
Calum zasalutował, po czym ruszył w kierunku drzwi tym samym zabierając mnie z baru. Puścił mnie dopiero na parkingu, gdzie został zarówno mój jak i jego wóz. Chłopak postawił mnie na ziemi od razu opierając o drzwi auta, abym nie miała możliwości upaść. Oddychałam głęboko przyzwyczajając się do świeżego powietrza. Po odpoczynku, schowałam twarz w zagłębieniu szyi Caluma, nie mając żadnego wpływu na swój ruch. Zaledwie dwa dni temu chciałam zatłuc tego człowieka, a teraz? Wdychałam zapach jego perfum, ponieważ zrobiło mi się słabo.
Calum odnalazł w swojej kieszeni kluczyki. Zdecydował się podjąć próbę otwarcia drzwi wraz z utrzymaniem mnie na nogach co niestety nie przynosiło satysfakcjonujących efektów. Śmiałam się z jego braku zdolności robienia dwóch rzeczy na raz, a także z tego, jak mały był między nami dystans. Specjalnie przysuwałam się do jego ciała, aby dzieliło nas tylko kilka centymetrów. Alkohol spowodował, że byłam ciekawa, co może się wydarzyć, kiedy znajdziemy się w mało komfortowej dla nas sytuacji.
Ciemnowłosy spuścił głowę i spojrzał prosto w moje oczy z obojętnością. Przybliżyłam swoją twarz dla zabawy, może również dla podkuszenia i sprowokowania Caluma.
- Jedziemy gdzieś? - spytałam mrucząc - Do mnie, do ciebie? - nie traciłam z chłopakiem kontaktu wzrokowego - Masz gumki czy musimy się zaopatrzyć?
Zapadła cisza. Hood patrzył na mnie przez chwilę nieco zaskoczony. Prawdopodobnie zastanawiał się, czy wykorzystać sytuację. Po około minucie przysunął swoje usta do mojego ucha.
- Skarbie.. - szepnął - Jedyna gumka, jaka w tej chwili jest ci potrzebna, to taka usuwająca makijaż, bo wyglądasz jak panda.
Calum odsunął się, po czym otworzył drzwi wozu. Wysunął rękę, prosząc, abym wsiadła. Posłałam mu pogardliwe spojrzenie, a później zajęłam miejsce pasażera w samochodzie.
Zamilkłam.
Hahahhahaha Caitlin powinna częściej się upijać xD Uwielbiam ją w tym wydaniu :D
OdpowiedzUsuńpopieram hahahah ♥
Usuńqrwefsdx cudo *o*
OdpowiedzUsuńPEPE <3 AUYEHSFIUYSLEU XX
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział xx
OdpowiedzUsuńKocham cię Pepe
PS. Pijana Caitlin jest po prostu zajebista
zajebisty rozdział cbvdsyghjknabjvh
OdpowiedzUsuńPod koniec to się popłakałam ze śmiechu XDDD
OdpowiedzUsuńCalum >>>>>>>
OdpowiedzUsuńUwielbiam <3
Calum jest mistrzem ciętej riposty. Pepe jesteś genialna! Rzuć studia i pisz książki xDDD
OdpowiedzUsuńNie no spoko, pijana catlin jest super pełen luz XD czekam na next
OdpowiedzUsuńINFORMACJE
OdpowiedzUsuńJAKIE INFORMACJE
DŻORDŻI LEDWO SIĘ POJAWIŁ I JUŻ MAM DO NIEGO WĄTPLIWOŚCI
Calum i jego teksty >>> Leżę na ziemi i płaczę, to mnie rozwaliło na kawałki, a to dopiero początek xDD
o kurwa aahaha. Cait widze że robi tak jak ja ahhahahahahaha kocham ją ahhahaha
OdpowiedzUsuńHahaha, Calum mistrz XD
OdpowiedzUsuńUwielbiam pijaną Caitlin :D
hahahaha koncowka hahahahh >>>>>>>>>
OdpowiedzUsuńPIJANA CAITLIN TO NAJLEPSZA CAITLIN
OdpowiedzUsuńjejku Pepe, to jest genialne!
OdpowiedzUsuńCalum aka mistrz ciętej riposty... ale moment, jakie informacje? what, whut ~ K.
Ogólnie ten rozdział należy chyba do tych przejściowych, ale jeden fragment mnie zastanowił, a mianowicie rozmowa Calum'a i George.
OdpowiedzUsuńRozdział boski, zwłaszcza końcówka xD.
Hahahaha boże kocham cie! XD
OdpowiedzUsuńCaitlin Pijana Panda :D
Czekam na następny i życzę weny! ;)
/ nindża
pijana Cait >>> trzeźwa Cait
OdpowiedzUsuńCO
MOMENT
CO
INFORMACJE
JAKIE INFORMACJE
CO
O CO CHODZI
CO TY WYMYŚLIŁAŚ
@kostka22
"miś panda" fajne porównanie>>>> najlepsze wydanie Caitlin<3 ^-^
OdpowiedzUsuńKońcówka najleeepsza xd
OdpowiedzUsuńCalum aka dobry człowiek, ratuje pijane damy xd
genialny rozdział haha
OdpowiedzUsuńW sumie prawdopodobne jest też to że Ashton nie żyje i teraz Calum będzie z nią spędzał więcej czasu i tytyytytytyty narodzi się uczucie :D w sumie pasują do siebie i wole jak Cait jest pijana XD
OdpowiedzUsuńkocham hahaha <3
OdpowiedzUsuń@Karu_xxx
pepe kocham cie;*
OdpowiedzUsuńPisz dalej czekam na Asha wiem że żyje musi żyć ahggdjdh
Calum, raz cię nienawidzę a raz Cię kocham! Ogarnij się!
OdpowiedzUsuńPijana Caitlin aka panda.... okey.... Pepe przeszłaś samą siebie :*
Myślałam, że Cal skorzysta a tu.... dobra, zapomnijmy o ostatnim.... :)
KRRNJK;NVKSKFG <3 Czemu w tygodniu jest tylko jeden piątek?
Weny kochanie :*
Czy tylko ja bylam pełna nadziei że Cal i Caitlin sie pocalują? :(
OdpowiedzUsuńCudowny *.*
OdpowiedzUsuńCalum się nie skusił... Miło, że nie wykorzystał sytuacji.
OdpowiedzUsuńJaaaaka szalona Caitlin. Naprawdę pozwoliła sobie zapomnieć o wszystkim i wszystkich. A przy okazji rozkręciła imprezę, taki bonus.
Jakie informacje od George'a? No nie, kolejne pytanie do kolekcji... Powinnam je sobie spisywać i w miarę uzyskiwania odpowiedzi odhaczać.
Teksty Caluma zawsze są absolutnie genialne, wybitna choć chamska z niego jednostka.
Tak bardzo czekam na dwunastkę. (Na Cienia też czekam)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPepe, powiedz mi czy jeszcze kiedyś będą rozdzialy z twoimi notatkami ? Bardzo mi ich brakuje, ciebie mi brakuje, to nie to samo. Wiem że "jesteś" ale tak jakby wyprana z uczuć :(
OdpowiedzUsuńRozdział mnie rozwalił ahah :D cal wymiata
twój geniusz nie zna granic Pepe
OdpowiedzUsuńdkwpwhxhaodx kocham <3
czekam na nastepny jak najszybciej
i czemu nie ma notek cos sie dzieje nie chce ci sie czy poprostu nie trzeba ??
Swietny! Zreszta jak kazdy inny! Mialam maly atak serca kiedy w tygodniu chcialam przeczytac poprzedni rozdzial a blog nie dzialal ale dobrze ze juz jest spowrotem! Na prawde to opowiadanie jest po prostu zajebists i tak wiem ze nie komentuje kazdego rozdzialu za co przepraszam, ale nie zawsze mam czas, i tak najczesciej czytam tez jakos we fragmentach. Chce tylko dodac ze t co robisz jest swietne i rob to dalej, nie przejmuj sie jakimis jebanymi hejtami czy pretensjami ze rozdzial pojawil sie za pozno, niektorym nikt nie dogodzi eh zycze dalszej weny u postaram sie poprawic w dodawaniu komentarzy haha ily @5IdiotInHead
OdpowiedzUsuńSuper rozdział! <3
OdpowiedzUsuńawwwww super rozdział, oby tak dalej i czekam na więcej XD <3 @Miluchna
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz! Świetny był ten rozdział jak i każdy inny! Pijana Cait jest o wiele lepsza od trzeźwej Cait B) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i życzę duużej weny Pepe, kochamy!
OdpowiedzUsuńBoże płacze 😂 😂 😂
OdpowiedzUsuńBoskie! Cait musi się częściej upijać a Calum musi ją częściej z takich sytuacji ratować XD 😂
Pijana Cait i Calum to mieszanka wybuchowa! Zagraża umarciem ze śmiechu XD 😂 😹
świetny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńten rozdział >>>>>>>>>>>>>>>
OdpowiedzUsuńPijana Cait aka moja ulubiona Cait XDDDD Hmmmn Hmmmmmmn Calum czy dasz się uwieść urokom Cait?
OdpowiedzUsuńcait rozjebała wszystko hahahahah lmao
OdpowiedzUsuńpepe wygralas wszystko :D
perfctlukey
Kocham pijaną Cait <3
OdpowiedzUsuńBardzo fajny i luźny rooodział ;D Współczuje jej poranku, hahah ;D
Wszyscy rozpływają się nad Cait, ja jestem dumna z Caluma. Uwielbiam lojalność.
OdpowiedzUsuńTo chyba pierwszy "przejściowy" rozdział, jestem pod wrażeniem.
haha dobre :D Calum na końcu mnie rozwalil XD ilysm Pepe x :*
OdpowiedzUsuńRozwalasz mnie :)
OdpowiedzUsuńHaha to z gumkami było mega xD
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Moment z pandą najlepszy :D hahaha! ILY PEPE <3
OdpowiedzUsuńUh miałam lekką nadzieję że Cal wykorzysta sytuację a w czasie gdy zmierzaliby do łóżka z pod kołdry wyskoczyłby cień krzycząc "suprajs" Ha ha. Ha.
OdpowiedzUsuńCaitlin pijana tego jeszcze nie było, ale powiem że podoba mi się ^^
OdpowiedzUsuń,,jednak Calum miał serce'' <3
Caitlin i Calum <3
Czekam na next.
Pozdrawiam i życzę weny ;**
nie no kobieto rozwalasz system XDD
OdpowiedzUsuńpijana Caitlin, Calum i serce same nowości! hahahah
rozdział świetny i ciekawe o jakie informacje chodziła... teraz będzie mnie to dręczyć :o
weny, weny, weny! i czasu na pisanie :*
do następnego @EdytaZajac
końcówka najlepsza haha. Pepe wiesz,ze jestes wielka i jestesmy mega wdzięczni,ze piszesz dla nas te wszystkie cudowne rozdzialy? mimo tego, ze jest coraz wiecej tajemnic i niewiadomych, jakies informacje...kocham to opowiadanie bardziej niz cokolwiek innego! <3
OdpowiedzUsuńJezu, kocham, Calum zawsze jest >>>>>>>,��������������
OdpowiedzUsuńHaha Caitlin musi sie częściej upijać ��
OdpowiedzUsuńŚwietny i zabawny rozdział + panda wygrała wszystko xDD
OdpowiedzUsuńPijana Caitlin jest genialna :)
OdpowiedzUsuńCalum mistrz ciętej riposty, Panda wygrala wszystko :D
Do nastepnego xx
W sumie nic się nie dzieje, więc nie ma czym się ekscytować :)
OdpowiedzUsuńZalana Caitlin jest najlepszą Caitlin !! :)
OdpowiedzUsuńHahahh XD
OdpowiedzUsuńboska końcówka XD
czekam na następny ♥
Calum najlepszy!!! :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!
Czekam na następny! :*
Dziekuje że piszesz dla nas
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, czekam na następny
Czytając ten rozdział, pomyślałam, co by było gdyby Caitlin była z Calumem xd
OdpowiedzUsuńŚwietny ;D
Caitlin aka Panda :D
OdpowiedzUsuńPijana Cait >>>>>>
Calum aka Mistrz Ciętej Roposty xD
Wszystko ok, Caitlin wpada do baru ciotki, spotyka Dżordża (idk ale lubię pisać Dżordż zamiast George xd), pije do nieprzytomności, rozkręca imprezę, wpada Calum, zabiera ją, Cait go próbuje poderwać i jest supi xD Ale chwila... Właśnie! Co to za informacje? Oni wszyscy (oprócz Cait) wiedzą więcej niż nam się wydaje i tego się boję. Wierzę, że Ashton żyje i się ujawni. A tak btw. to moment z gumkami był najlepszy ahahaha. Jednak miałam małą nadzieję, że Cal pocałuje Cait, ale nie żeby całkiem wykorzystał sytuację. Może on jednak wie, że ona jest Asha? ^.^
Pamiętaj Pepe, że nie jest ważne kiedy dodasz rozdział. Ważne jest, aby to Tobie się podobał oraz żebyś czerpała przyjemność z pisania. Mam nadzieję, że powrócą jeszcze rozdziały z Twoimi notatkami. Tęsknię za tym, wydaje się, jakby rozdział był dodany, bo "musi" tak być. Mam nadzieję, że tak naprawdę nie jest.
Kocham Cię xx
Boże...
OdpowiedzUsuńCalum i te jego teksty hahahah :D
Genialny rozdział, czekam na kolejny !!
Hahahaha nie mogę no !
Pozdrawiam ! xx
Calum i Caitlin! No no no!
OdpowiedzUsuńOkey Cal Pal mnie rozwala ! Hahahshs
Ale Cait w wydaniu po alkoholu jest.. powinna częściej sobie na to pozwalać XD
Cal <333333
OdpowiedzUsuńomg świetny, czekam na kolejny ; )
OdpowiedzUsuńPijana Caitlin to najlepsza Caitlin xD
OdpowiedzUsuńCalum i jego teksty. >>>>>>>>>
Pepe, będziesz pisać jeszcze notatki? One zawsze dopełniały rozdział. Fajnie było przeczytać co myślisz
Ale nic na siłę. Miło by było gdyby notatki się znów pojawiły, ale twoja wola Pe
-C
to jeden z najlepszych rozdziałów hahahah Caitlin powinna sie częściej upijać hahah ♥
OdpowiedzUsuńnieźle nam się Caitlin zalała kocham cie za to opowiadanie czekam na następny powodzenia :*
OdpowiedzUsuńpiana Caitlin >>>>>>>>>>
OdpowiedzUsuńhahaha x
Kochana Pepe, cieszę się, że dodałaś rozdział, ale jeszcze bardziej cieszy mnie to, że wróciłaś na twittera. Rozumiem, dlaczego zawiesiłaś na te kilka dni, ludzie są okropni i niektórzy ciągle do ciebie wypisują, żebyś dodała nowy, tak jakbyś była jakąś maszyną do pisania. Nie przejmuj się takimi matołami, ci normalniejsi potrafią zrozumieć, że masz też życie prywatne, którym musisz się zająć. Nie chcę mówić za innych (chociaż wiem, że mają to samo do powiedzenia), więc powiem tylko za siebie: jeśli potrzebujesz czasu dla siebie, nie masz weny, masz gorszy dzień, albo po prostu nie chce ci się pisać nowego rozdziału - nie pisz. Pisz wtedy, gdy masz na to ochotę, bo ważne, żebyś czerpała radość z pisania, a nie pisała na siłę, dlatego, że niektórzy mają cię za jakiegoś robota. My - wierni fani, poczekamy ile będzie trzeba :*
OdpowiedzUsuńbłagam, Ashton, kochanie wróć
OdpowiedzUsuńbez ciebie nic nie ma sensu
mam już dość tych zagadek
wiem, że żyjesz
głupia nadzieja, ale wierzę w to całym moim sercem.
nie wierzę, że mógłbyś nas tak po prostu zostawić
kocham cię
wróć skarbie
twoja wiecznie kochająca Ela ♥
your sinceraly
...
OdpowiedzUsuńTyle jestem w stanie powiedzieć o rozdziale bo brak mi słów aby go opisać:) tyle emocji i na końcu pojawila się sytuacja kiedy szczerze się uśmiechnęłam:)
boski, czekam na kolejny x
OdpowiedzUsuńhahaha myślałam że Calum powie że będzie im potrzeba dużo gumek a nie hahaha XD
OdpowiedzUsuńcudowny rozdzial, nie moge sie doczekac kolejnego, ale spokojnie bede na niego czekac tyle, ile bedzie trzeba. zycze weny.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam xxx
Tekst z pandą pobił wszelkie rekordy! Hahaha :D Myślałam, ze pęknę :D Świetny rozdział. Oby Caitlin jeszcze się upiła :D
OdpowiedzUsuńKUWA HAHAHAHAHA LEJE
OdpowiedzUsuńKOCHAM CIĘ PEPE, JESTEŚ GENIALNA
Cudowne toooo
OdpowiedzUsuńsuper rozdział
a pijana Caitlin zajebista
Leże i nie wstanę, wręcznpokładam się ze śmiechu
A tak wgl to koooooocham 5sos,są super
tak naprawde prosze wiecej takich akcji i duzo wiecej smiesznych scen
życzę Ci Dużo weny Pepe
hahahha świetny. leże i nie wstaje. ta akcja z Cal'em na końcu zajebista. czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńhahahah wyglądasz jak Panda dobiło mnie to hahahahah xD
OdpowiedzUsuńno Caitlin powinnaś częściej się upijać xD ciekawe co za informacje miał przekazać Calowi Gorge :O
życzę weny w dalszym pisaniu Pepe <3 :*
Mega ! :D Zajebisty rozdział.♥
OdpowiedzUsuńPijana Caitlin i Calum to piękne połączenie xd
OdpowiedzUsuńhaha już myślałam, że się pocałują, fajnie by było xd
OdpowiedzUsuńciekawe o co chodziło z tymi informacjami dla caluma
dziekuje i zycze weny xxx-@cookies_69
rozdział świetny życze weny
OdpowiedzUsuńPepe absolutnie Cię kocham za ten rozdział. Cal niby taki bad boy ^^
OdpowiedzUsuńRozdział jak zwykle fantastyczny.
OdpowiedzUsuńJestem strasznie ciekawa co będzie dalej jak Caitlin obudzi się następnego dnia :P Świetny rozdział <3
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział :) Kocham Cię Pepe :*
OdpowiedzUsuńHAHAHAHAHH uwielbiam Hood'a <3 zgasił ją.
OdpowiedzUsuńAle młoda się ładnie urządziła. :/ Oby nie zrobiła się awantura itp.:/
/~Daria
teksty Caluma powalają ;)
OdpowiedzUsuńCALUM...AHAHAHHAHA SIKAM MISTRZ :"D
OdpowiedzUsuńHej, jestem tutaj "nowa" ale wystarczyło kilka minut, żebyś mi zaimponowała - talentem i karierą, jaką zrobiłaś! To już prawdziwa popularność, a nie jakieś tam hobby! Jestem zakochana, bo należę do tej grupy dziewczyn, które uwielbiają chłopaków z charakterkiem. Pozdrawiam z mallaroy.blogspot.com. ;)
OdpowiedzUsuńŚwietne! *-*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://opowiadanie-independent.blogspot.com/
Cudowny rozdział *o* Kochammmmmmmmmmmm <33333333
OdpowiedzUsuńTen stan Hahahahahah! Caitlin w takim wydaniu Hahahaahah! A Calum? Rozjebał system! Hahhaha... Oni powinni być razem. Serio :) Shippuje ich xd! Hahahahah!
OdpowiedzUsuńKocham Cię Pepe <3 Jesteś The Best! :*
Hahahah Caitlin ...kocham *.* xD
OdpowiedzUsuńJeszcze do tego Calum <33
Hahahah xp Caitlin częściej musisz być pijana xp Po prostu fantastyczne!!!
OdpowiedzUsuń